Mówi też, że Panu nie wybaczy, ale z książką się nie rozstaje, śpi z nią pod poduszką, moja mała, biedna dziewczynka. Pan jej to wszystko wybaczy, ona jest bardzo ranna.

Kiedy piszę o tym Panu, to myślę, że może jednak to jej dobrze zrobi. Nigdy nie widziałam w niej tyle złości, tylko rezygnację. Nigdy o tym tyle nie mówiła. Może teraz, kiedy daje upust swoim złym uczuciom, polepszy jej się? Może dopiero po przeczytaniu tej książki zrozumiała, jak tamten bardzo ją skrzywdził i że nie wart jest jej miłości ani umartwiania się? Może to stąd ta złość. Jeśli tak się stanie, to ja Panu podziękuję, na razie to mam żal, że przywołał Pan w niej przeszłość o której już dawno powinna zapomnieć.

Żeby oddać Panu sprawiedliwość, nie mogę przemilczeć, że winna jestem Panu odrobinę wdzięczności. Teraz mam dużo lepszy pogląd na to, co przeżyła moja Basia, ale im bardziej czuję, jakie to musiało być cudowne, tym bardziej nie rozumiem, dlaczego tak to się musiało skończyć. Przykro mi to mówić, ale wolałabym, żeby tamten rzucił się pod pociąg albo żeby Basiunia spotkała Pańskiego Jakuba. Bóg da, to kiedyś jeszcze spotka, jest młoda, śliczna, dobra, mądra i taka bardzo wrażliwa.

Poza tym dostarczył Pan mi wielu wzruszeń, chociaż również smutku, którego mamy z córką i tak za dużo.

Wieczorem przyjedzie do mnie moja Basieńka, muszę więc czym prędzej biec do kuchni i zabrać się do pieczenia szarlotki, którą tak lubi, może trochę wróci do ciała, biedactwo.

Z pozdrowieniami

Joanna S. (imię i inicjał nazwiska zmienione – JLW)

(e-mail: ********@poczta.wprost.pl)


Nagle „S@motność…” wdarta się w życie innych ludzi, wywołując w nich najróżniejsze emocjonalne reakcje. Niektórzy uważali, że jako autor tej książki powinienem o nich po prostu wiedzieć. Więc pisali mi o tym. Refleksyjnie, analitycznie, nastrojowo, zabawnie, bardzo osobiście, nieraz intymnie.



8 из 102