Wczoraj przeczytałem książkę. Niewiarygodna. Piękna. Wzruszająca. Cudowna. Kochałem się z żoną czulej i mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Rano usiadłem przed komputerem. Moja skrzynka pocztowa była pusta.

Jakub W. (e-mail:

Jestem polskim księdzem, pracuję i studiuję we Włoszech. S@motność mnie poruszyła…

Przypadek ks. Andrzeja i zakonnicy jest z życia wzięty?

Jest mi pan bliski.

Pozdrawiam

Andrzej Klimek (e-mail: ondrasz@tin.it)


…płakałam…

(e-mail:

Obudziłam się z 30-letniego letargu i odkrywam życie, szukam, smakuję, czuję, przeżywam, doświadczam.

Uczę się być.

Dziękuję za wskazówki.

Ania (e-mail: do wiadomości – JLW)


Dziękuję Panu za niepokój, za rozdygotanie, za mocniejsze bicie serca, za spocone dłonie, za łzy w oczach – po przeczytaniu Pana książki zapaliłam papierosa, napełniłam kieliszek, przymknęłam powieki -to było jak dobry seks.

Karolina Adamczyk (e-mail:

Serce pękło mi po raz drugi. Jest Pan z siebie zadowolony!?

(e-mail:

Dziękuję i przeklinam Cię za słowa, które dajesz, i za to, co uświadamiasz.

ICQ 70863398 (e-mail:

„Samotność…”.

Wielokrotnie towarzyszyło mi uczucie wstydu, że nie potrafię tak kochać.

Leszek (e-mail: leszekk22@wp.pl)


Pięknie Pan to napisał: „Nie zależy mi na peanach. Ja nie żyję z pisania książek. Zależy mi na tym, aby ktoś coś przeżył przy ich czytaniu tak jak ja przy ich pisaniu… „.

No, właśnie przeżyłam wiele wzruszeń przy tej książce. Końcówki nie mogłam doczytać, bo przez łzy nie widziałam liter. Poza tym… pozostanie dla mnie wyjątkowa, cała, każde słowo…



9 из 102