– Wbrew woli jej opiekuna – kontynuował Gabriel Oxenstierna, świdrując chłopca wzrokiem.

W oczach Mikaela zapłonęła wesołość.

– A więc wyzwanie? Ale chyba nie pytacie poważnie? – uśmiechnął się.

– Jak najpoważniej. Marka Christiana i ja omówiliśmy tę sprawę dokładnie. Jak wiesz, Anette cieszy się wielką sympatią mojej żony. A dziewczyna naprawdę ma wiele zalet.

Mikael był do głębi poruszony. Dopiero teraz zrozumiał powagę kryjącą się w słowach opiekuna.

– Ależ ja mam dopiero siedemnaście lat. I co na to dziewczyna?

Jeszcze z nią nie rozmawialiśmy.

Hrabia wyłożył mu cały plan; mówił o „konieczności” pospiesznego ślubu z powodu nagłego wyjazdu Mikaela na front. Zamierzali wysłać list do opiekuna z formalną prośbą o rękę dziewczyny, a jednocześnie podkreślić, że odłożenie małżeństwa nie wchodzi w rachubę. Jeśli odpowiedź nie nadejdzie na czas, młodzi i tak będą musieli się pobrać. Trudna sytuacja kraju wymaga, by Mikael bezzwłocznie wyruszył na wojnę.

Ale przecież ja nie chcę wyjeżdżać na front, myślał zdesperowany Mikael. Wcale nie mam ochoty zostać żołnierzem, a jeszcze mniej oficerem. Chcę… No właśnie, czego właściwie chciał? Nie wiedział, i to był jego wielki problem. Był jedynie pewien, że chciałby zrobić coś ze swoim życiem, ale do tej pory nie odnalazł dla siebie właściwego miejsca. Energicznie i gorliwie rozpoczął studia na uniwersytecie w Uppsali, ponieważ jego ojciec był przyrodnikiem, matematykiem i medykiem. Mikael miał niejasne wrażenie, że powinien uczcić pamięć ojca, kontynuując jego pracę, którą brutalnie przerwała przedwczesna śmierć. Na razie jednak mógł studiować tylko teologię, stanowiącą fundament pozostałych gałęzi wiedzy. Nauki przyrodnicze, filozofia i medycyna musiały mieć odpowiednią podbudowę. Między innymi dlatego Mikael uważał, że cały czas stoi w miejscu.

Nie miał domu, nie miał korzeni, nie miał własnej tożsamości.



11 из 204