
Jak skarb, usio, što ŭ pieršym i druhim.
Nam nahadajuć zmorščki ŭ škle lustranym
Darohu, što na mohiłki viadzie.
A strełki času — jak biespierastanna
Jon pa-zładiejsku ŭ niabyt idzie.
Kab dumak ščyrych nie zhubiła pamiać,
Ty zapišy, i ja ich zapišu.
Jak dzieci rodnyja, jany ustanuć,
Nam dapamohuć lepš paznać dušu.
Z staronki kožnaj skarb nam pramianicca,
A ŭ knizie dobraj — cełaja skarbnica.
78
Ciabie tak časta ja u vieršach klikaŭ,
Tvoj vobraz tak mnie dobra dapamoh,
Što spievakoŭ druhich kahał vialiki
Pačaŭ ciabie ŭsłaŭlać, jak tolki moh.
I vočy, što naŭčyli pieć niamoha,
A nievukaŭ — uzniacca u prastor,
Mastactva zdolnych zbolšyli namnoha,
U kryłle im dali bahata pior.
A ŭsio ž ty musiš mnoju hanarycca:
Maje ŭsie tvory stvorany z taboj.
Kali ŭ druhich tvoj vobraz pramianicca,
Dyk u maich — žyvie z usioj krasoj.
I toje, što niesamavitasć piša,
Tvajoj rukoj uzviedziena na ŭzvyšša.
79
Pakul adzin ja piŭ z tvaje krynicy, —
Zichcieli vieršy dziŭnaj pieknatoj.
Ale ciapier im sudžana zaćmicca,
A muzie — miesca sastupić druhoj.
Ja zhodzien: varty vartaha i varty,
Ale što b inšy ni stvaryŭ piasniar,
Jon tolki addaje, što vinavaty,
Jon doŭh daje, a nie prynosić dar.
Kali pačnie tvaju jon słavić cnotu,
Dyk, značycca, kradzie ŭ tvaich ža dziej.
Krasu jon słavić — znoŭ maleńki kłopat:
Prynosić dar, jaki ŭ ciabie ž kradzie.
Nie dumaj dziakavać za «pachvalony»,
Bo sam sabie zapłaciš doŭh jahony.
