
Istnieli poza tym Szeptacze, których kusicielskie głosy słyszeli ludzie zbyt długo przebywający w przestrzeni kosmicznej. Powstała na ich temat cała mitologia. Van Ryck mógł także wymienić wszystkich półbogów gwiezdnych szlaków. Na przykład Sanforda Jone-sa, pierwszego człowieka, który odważył się opuścić naszą Galaktykę. Po trzech stuleciach jego zabłąkany statek przeleciał nagle nad Syriuszem. Przy nieruchomym sterze tkwiła nadal mumia pilota. Teraz mówiło się, że Sanford Jones przyjmuje na podkład swego upiornego statku wszystkich tych, którzy wpadli w zaklęty krąg swobodnego spadania.
W ten sposób Dan zdobywał wiedzę o sprawach, o których milczano w Syndykacie.
Podróż na Naxos była zwyczajnym lotem frachtowca. Świat pogranicza, w którym w końcu się znaleźli, był tak podobny do świata ziemskiego, że nie wywoływał emocji. Dan i tak nie mógł zejść na planetę, bo nie dostał urlopu. Van Ryck uczynił go odpowiedzialnym za całą krzątaninę przy rozładunku. Okazało się wtedy, że dni spędzone nad tabelami w ładowni nie poszły na marne. Dan zaskakująco dobrze poradził sobie z odszukaniem poszczególnych towarów.
Van Ryck natomiast, wraz z Kapitanem, opuścili statek. Następny kurs Królowej zależał w dużej mierze od ich umiejętności targowania się oraz od intuicji. Żaden kosmolot akwizycyjny nie zatrzymywał się w porcie długo: tyle tylko, ile potrzeba było na pozostawienie jednego ładunku i załadowanie drugiego.
