— Tak? — w oczach Kapitana była wściekłość. — Chcesz, żebyśmy wszystko stracili? Otchłań jest wypalona i trzeba ją wykreślić z naszych planów. Sam doskonale wiesz, że na planetach Przodków, które brały udział w wojnie, nie ma życia.

— Większość z nich to teraz tylko gołe skały — zgodził się Van Ryck.

— Wygląda jednak na to, że nasza planeta nie została potraktowana tak jak inne. W końcu, co my wiemy o Przodkach? Tyle, co nic! Wymarli setki, a może tysiące lat przed naszym wejściem w Kosmos. Byli wspaniałą rasą, rządzili całymi systemami słonecznymi, po czym zniknęli nagle w czasie wojny, która pozostawiła jedynie wymarłe planety i wygasłe słońca. To wszystko. Ale może Otchłań została zaatakowana w ostatnich latach tej wojny, kiedy ich potęga chyliła się już ku upadkowi? Widziałem inne spalone planety: Hades i Hel, Sodomę i Szatana. Pozostał z nich tylko popiół. A na Otchłani jest roślinność. I ponieważ nie jest tak strasznie zniszczona jak inne, myślę że możemy tam na coś trafić…

Chyba mu się uda, pomyślał Dan patrząc na twarze kolegów siedzących przy stole. Może po prostu żaden z nas nie chce uwierzyć, że nas oszukano? Chcemy mieć nadzieję, że wygramy. Jedynie Kapitan Jellico ciągle był sceptycznie nastawiony do słów Van Rycka.

— Nie wolno nam ryzykować — powtórzył. — Stać nas tylko na jedną podróż, dosłownie jedną. Jeżeli uda nam się dotrzeć na Otchłań i nie będziemy mieli ładunku powrotnego… cóż — uderzył pięścią w stół — będzie z nami kiepsko!

Steen Wilcox chrząknął głośno, co zwróciło uwagę wszystkich.

— Jest jakaś szansa, że dogadamy się z Inspekcją? — zapytał.

Kamil zaśmiał się lekceważąco.

— Czy słyszałeś o tym, żeby ktokolwiek z Federacji zrezygnował z gotówki, gdy już ją miał w kieszeni?

Nikt mu nie odpowiedział. Kapitan Jellico wstał, ale wydawał się jakiś niższy, jakby przygniótł go ciężar odpowiedzialności za załogę.

— Spotkam się z nim rano. Pójdziesz, Van? Szef Ładowni skinął głową.



27 из 181