Będziesz Wikingiem Kosmosu, Kolumbem gwiezdnych dróg, odkrywcą dalekich przestrzeni! A jak tam miewa się twój miotacz, co? Może byś lepiej wrócił do Syndykatu i jeszcze raz postudiował psychologię istot pozaziemskich! Wolni Pośrednicy nie mają wiele kontaktów z cywilizowanym światem, wiesz? Chodźcie, chłopaki — zwrócił się do dwóch pozostałych — musimy zaprosić Wikinga na prawdziwą ucztę, bo przez resztę życia przyjdzie mu żywić się substytutami. — Artur chwycił mocniej ramię Dana. Więzień mógłby łatwo wyśliznąć się z tego uchwytu, ale wiedział, że powinien raczej zachować twarz i godność dołączając do reszty i tłumiąc gniew.

Zgadza się. Być może Wolni Pośrednicy nie mieli zbyt wysokiej pozycji w Służbie i tylko nieliczni zahaczali o wielkie porty, ale istniało parę takich fortun, które powstały na planetach Strefy Końca i nikt nie mógł zaprzeczyć, że Wolny Pośrednik jakoś wychodził na swoje. Stosunek Artura do tego przydziału obudził w Danie wrodzony upór i na przekór koledze postanowił widzieć same dobre strony swojej sytuacji. W chwili, gdy odczytał „wyrok”, popadł w przygnębienie, ale teraz wszystko wracało do normy.

W Branży nie było ściśle określonych kast. Podziały między ludźmi nie wynikały ze stanowiska, ale z prestiżu firmy, dla której się pracowało. Duża jadalnia w Porcie otwarta była dla każdego człowieka noszącego tunikę Służby. Większość Kompanii utrzymywała jednak swoje własne sektory, a ich pracownicy płacili czekami. Przejezdni oraz nowicjusze lawirowali wśród stołów tuż przy drzwiach.

Dan jako pierwszy znalazł puste miejsca i natychmiast włączył przycisk rachunkowy. Owszem, był teraz Wolnym Pośrednikiem, ale za ten obiad chciał zapłacić sam. Nie miał zamiaru jeść na koszt Artura, nawet jeśli ten gest miał go kosztować fortunę.

Gdy wystukali na klawiaturze swoje zamówienia, mieli trochę czasu, żeby się rozejrzeć. Tuż obok od stołu wstał człowiek z jaskrawą, połyskującą odznaką Kom-Teku. Jego dwaj towarzysze nadal spokojnie przeżuwali posiłek. Odchodzący miał imponujące bary — zapewne druga czy trzecia generacja marsjańskich kolonistów. Rysy twarzy miał jednak swojskie — nieco orientalne, ale ziemskie.



9 из 181