
Po kolacji poszedłem do starego pana Baxtera. Ojciec mnie podwiózł, bo jechał grać w badmintona. Dom pana Baxtera trudno dostrzec z ulicy. Otacza go gigantyczny, nigdy nieprzycinany żywopłot z ligustru. Kiedy zapukałem, pies za drzwiami zaczął szczekać, warczeć i rzucać się na skrzynkę do listów. Zanim dałem nogę, usłyszałem jeszcze odgłos przewracanych butelek I przeklinającego mężczyznę. Mam nadzieję, że poszedłem pod zły adres.
W drodze do domu spotkałem Nigela. Powiedział mi, że ojciec Pandory jest mleczarzem!
Trochę się do niej zniechęciłem.
Kiedy wróciłem, w domu nie było nikogo, więc nakarmiłem psa, przyjrzałem się pryszczom i poszedłem spać.
22 Czwartek
To bezczelne kłamstwo, że ojciec Pandory jest mleczarzem! Jest księgowym w mleczarni.
Pandora oświadczyła, że rozkwasi Nigelowi gębę, jeśli jeszcze raz dopuści się zniesławienia. Znowu jestem w niej zakochany.
Nigel zaprosił mnie na jutrzejszy wieczór do dyskoteki w klubie młodzieżowym, dochody z tej dyskoteki są przeznaczone na komplet nowych piłek do ping-ponga. Nie wiem, czy pójdę, bo Nigel w czasie weekendów jest punkiem. Matka mu na to pozwala pod jednym warunkiem: musi nosić siatkowy podkoszulek pod przepisową bluzą tego bractwa.
Mama była na rozmowie w sprawie pracy. Ćwiczy pisanie na maszynie i nic nie gotuje. To co będzie, kiedy już dostanie pracę? Ojciec powinien się temu stanowczo sprzeciwić, zanim staniemy się rozbitą rodziną.
23 Piątek
Zdecydowanie ostatni raz poszedłem do dyskoteki. Poza mną i Ryśkiem Cytryną, działaczem młodzieżowym, były tam same punki. Nigel przez cały wieczór straszliwie się popisywał.
