
6 po południu.
Pandoro! Moja utracona miłości! Już nigdy nie pogłaszczę twych włosów koloru melasy!
(Chociaż mój niebieski mazak jest ciągle do twojej dyspozycji).
8 wieczorem.
Pandoro! Pandoro! Pandoro!
10 wieczorem.
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Północ.
Zjadłem kanapkę z pastą z krabów i pomarańczę (to na cerę). Poczułem się trochę lepiej.
Mam nadzieję, że Nigel zleci ze swojego roweru i rozpłaszczy go ciężarówka. Nigdy więcej nie będę z nim rozmawiał. Wiedział, że jestem zakochany w Pandorze! Gdybym dostał na gwiazdkę rower wyścigowy zamiast nędznego budzika z radiem stereo, wszystko ułożyłoby się inaczej.
26 Poniedziałek
Musiałem się podnieść z łoża boleści, żeby przed szkołą odwiedzić Berta Baxtera. Trwało całe wieki, zanim tam dotarłem, bo czułem się osłabiony i musiałem, co chwila przystawać dla odpoczynku, ale dzięki pomocy jakiejś starszej damy z długimi czarnymi wąsami znalazłem się wreszcie przed frontowymi drzwiami. Bert Baxter leżał jeszcze w łóżku, ale rzucił mi klucz przez okno i otworzyłem sobie drzwi. Szabla był zamknięty w łazience, powarkiwał nieustannie, a inne odgłosy dochodzące z łazienki zdawały się wskazywać, że rozszarpuje na strzępy jakieś ręczniki czy coś.
Bert Baxter leżał w okropnie brudnej pościeli i palił papierosa. W pokoju straszliwie śmierdziało, przypuszczam, że ten odór wydzielał sam Bert Baxter. Pościel robiła wrażenie pokrwawionej, ale Bert wyjaśnił, że to od kanapek z marynowanymi buraczkami, które zwykle jada przed snem. Było to najobrzydliwsze pomieszczenie, jakie widziałem w życiu (a brud i zaniedbanie nie są mi obce). Bert Baxter dał mi dziesięć pensów i poprosił, żebym mu przyniósł z kiosku "Morning Star". Więc do tego wszystkiego jest jeszcze komunistą! Zwykle Szabla przynosi gazetę, ale dzisiaj został ukarany zamknięciem za obgryzanie zlewu.
