– Detektyw Korsak – usłyszała męski głos.

– Nazywam się Rizzoli.

Ma pan do mnie jakiś interes?

– Telefonuje pani z komórki?

– Tak.

– Może pani do mnie zadzwonić z linii kablowej?

– Nie w tej chwili.

– Nie wiedziała, kim jest detektyw Korsak, poza tym zależało jej, żeby rozmowa trwała jak najkrócej.

– Może mi pan powiedzieć, o co chodzi?

Nie odpowiedział od razu.

Słyszała w tle czyjeś głosy i trzeszczenie policyjnego walkie-talkie.

– Jestem w Newton, na miejscu zbrodni – odezwał się po chwili.

– Myślę, że powinna pani je obejrzeć.

– Potrzebuje pan pomocy bostońskiej policji?

Mogę pana skierować do kogoś innego w naszym wydziale.

– Próbowałem się skontaktować z detektywem Mooreem, ale powiedziano mi, że jest na urlopie, więc zatelefonowałem do pani.

– Zrobił znaczącą przerwę, po czym dodał: – To sprawa, którą prowadziliście oboje z detektywem Mooreem ubiegłego lata. – Pani wie, o czym mówię.

Tym razem ona nie odpowiedziała.

Wiedziała dokładnie, do czego nawiązał Korsak. Wspomnienia tamtego śledztwa do tej pory wracały do niej w koszmarnych snach.

– Proszę kontynuować – powiedziała cicho.

– Podać pani adres? – zapytał.

Sięgnęła po swój notes.

Zapisawszy adres, rozłączyła się i skupiła uwagę na wykładzie doktora Tierneya.

– Widziałem podobne uszkodzenia ciała u akrobatów powietrznych, którym nie otworzyły się spadochrony.

Ciało spadające z tej wysokości osiąga graniczną prędkość ponad dwustu stóp na godzinę, co powoduje taki stopień dezintegracji, jaki tu obserwujemy.

– Piekielna cena za dostanie się do naszego kraju – skomentował Frost.

Następny odrzutowiec przeleciał nad nimi z rykiem silników, jego cień omiótł ich niczym skrzydła orła.



10 из 308