– Piętnaście, dwadzieścia tysięcy dolców?

Bardzo kosztowna opieka.

– Musiała jej bardzo potrzebować.

Korsak wzruszył ramionami.

– To nie zmienia faktu.

– Więc uważasz, że nie można podejrzewać, iż go porzuciła?

– Jeszcze mniej, niż że go zabiła.

Rizzoli rzuciła okiem na okna pokoju.

Drzewa i krzaki całkowicie przesłaniały sąsiednie domy.

– Powiedziałeś, że śmierć nastąpiła między północą a trzecią nad ranem.

– Tak.

– Sąsiedzi niczego nie słyszeli?

– Małżeństwo z domu po lewej stronie przebywa w Paryżu.

Sąsiedzi z prawej twardo spali przez całą noc.

– Włamanie?

– Przez okno kuchenne. Zostało wycięte diamentem.

Na kwietniku znaleźliśmy odciski butów numer jedenaście i krwawe odciski tych samych butów w tym pokoju.

– Wyjął chusteczkę i wytarł pot z czoła.

Należał do nieszczęśników, dla których żaden środek przeciwpotny nie był wystarczająco silny. W ciągu zaledwie paru minut ich rozmowy plamy potu na jego koszuli znacznie się powiększyły.

– Okej, odciągnijmy go od ściany – powiedział jeden z pracowników kostnicy.

– Połóż go na płachcie.

– Uważaj na jego głowę!

Osuwa się!

– Chryste!

Rizzoli i Korsak przyglądali się w milczeniu czynnościom mężczyzn, którzy ułożyli doktora Veagera bokiem na jednorazowej płachcie.

Stężenie pośmiertne usztywniło tułów w pozycji siedzącej, pod kątem dziewięćdziesięciu stopni w stosunku do nóg.

Pracownicy kostnicy zastanawiali się, jak umieścić go w tej pozycji na noszach, biorąc pod uwagę jego potężną posturę.

Wzrok Rizzoli padł na mały, biały przedmiot, leżący na podłodze w miejscu, z którego zabrano zwłoki. Podniósłszy go, stwierdziła, że to okruch porcelany.

– Rozbita filiżanka – powiedział Korsak.



15 из 308