– Żeby tylko – mruknęła Unni. – Oni nie wiedzą, o co proszą.

Antonio starał się ją przekonać:

– Unni, ty jesteś przecież wyjątkowa…

– Tak, absolutnie wyjątkowa – powiedziała z udaną swobodą, jakby chciała obrócić wszystko w żart, ale wyszło jej to blado.

– Ponieważ zareagowałaś tak gwałtownie, kiedy dotknęłaś skóry, to pomyśleliśmy, że…

– Tak, tak, rozumiem. Wymagacie ode mnie rzeczywiście zbyt wiele – uśmiechnęła się niepewnie. – Ale ja też jestem ciekawa.

– Świetnie – odetchnął Jordi. – I powinnaś, naturalnie, powiedzieć stop, gdyby działo się coś nieprzyjemnego. Zresztą i tak nie ma pewności, czy w ogóle przeżyjesz coś nieprzyjemnego tej nocy.

Unni spoglądała ukradkiem na Jordiego i wiedziała, że dla niego gotowa jest zrobić wszystko. Także to, choć strach dławił ją w piersi.

– Obiecaj mi, że przerwiesz, gdy tylko…

– Natychmiast – obiecał solennie.

Pogłaskał ją po policzku z tym smutnym i ciepłym wyrazem oczu. Unni poczuła, że gardło jej się ściska.

– Ale mimo wszystko nie potrzebujemy trzech pokoi – wtrąciła Vesla. – Dwa wystarczą.

Oczy Antonia rozbłysły.

– Chcesz powiedzieć, że my oboje moglibyśmy zamieszkać razem?

– A dlaczego nie?

– Nie mam odwagi.

– Przyrzekam, że nie będę próbowała cię uwieść. Będę leżeć bez ruchu na swojej połowie łóżka.

– Obawiam się jednak, że ja nie.

Vesla musiała odwrócić zarumienioną, uszczęśliwioną twarz.

– Okay. Trzy pokoje – zdecydowała.

Antonio widział jej uśmiech nieudawanej radości i zaczął mieć problemy z oddychaniem. W żadnym razie nie powinien był tak mówić. Vesla jest dziewczyną, której trudno się oprzeć. Co by się wtedy stało z jego tak dzielnie pielęgnowaną cnotą?


Unni miała piętnaście minut na położenie się do łóżka. Cieszyła się, że zabrała w podróż krótką, a właściwie króciutką nocną koszulkę, ale teraz myślała przestraszona jedynie o tym eksperymencie, który panowie wymyślili, i ręce jej drżały. Podciągnęła kołdrę pod głowę, znowu ją odrzuciła, zmieniła pozycję, wciąż była z niej niezadowolona, i w końcu ułożyła się na plecach tak, żeby wyglądać jak najładniej. Bardzo się starała opanować bicie serca, od którego pewnie kołdra się trzęsie, tak jej się przynajmniej wydawało.



10 из 163