
– Przecież ty nie masz pieniędzy! Nie, to wszystko nie ma sensu! Zaraz ojciec wpłaci dziesięć tysięcy koron na twoje konto, żebyś nie chodziła głodna. Czy ten sympatyczny lekarz jest z tobą?
To nie ten brat, kochana mamo, nie ten brat.
– Owszem, Antonio też tu jest.
Ta odpowiedź uradowała mamę.
– Jak to miło – powiedziała Unni do swoich przyjaciół, kiedy już skończyła rozmowę. – Podzielimy się kieszonkowym, przynajmniej będziemy mogli zamieszkać w jakimś przyzwoitym miejscu.
– Tutaj mają niezłe hotele za przystępną cenę – oznajmił Jordi. – Jeśli się, rzecz jasna, nie wymaga luksusu.
Tego na szczęście żadne z przybyłych nie zamierzało robić. Wkrótce potem zainstalowali się w ładnym i porządnym hotelu z wszelkimi wygodami. Dziewczęta chciały wziąć wspólny pokój, ale Antonio zaprotestował. Tej nocy Unni musi mieszkać sama, bracia zamierzali przeprowadzić z nią pewien eksperyment.
– Nie brzmi to specjalnie zachęcająco – wycedziła Unni przez zęby, spoglądając na nich surowo.
– Bo też bardzo przyjemne to nie będzie – przyznał Jordi. – Bylibyśmy ci jednak wdzięczni, gdybyś przez to przeszła.
Nic więcej nie powiedział, ale kiedy już wyszorowani do czysta i przebrani w świeże ubrania zjedli smaczny obiad – nie, Unni nie może pić wina – a potem zasiedli w pustym hotelowym salonie, bracia wyjaśnili, do czego zmierzają.
– Nie! Nie! Nie! – powtarzała Unni, robiąc długie przerwy między kolejnymi protestami. – Nie, absolutnie nie! Mam wrażenie, że postradaliście zmysły!
– Myślisz, że nie zdołasz zasnąć z tym kawałkiem skóry pod poduszką? – spytał Antonio.
Patrzyła na niego przerażona. Potrząsała głową, przekonana, że takiego koszmaru nie zniesie. Jordi starał się ją uspokoić:
– Ja będę z tobą w pokoju, więc nie musisz się bać. Będę przy tobie czuwał i w razie gdybyś miała złe sny, obudzę cię.
– To będą raczej wizje – wtrąciła Vesla. – A w ogóle to myślę, że za dużo od niej wymagacie.
