
Bracia znowu wymienili spojrzenia i ledwie dostrzegalnie skinęli głowami.
Co my robimy? W co myśmy się wdali? myślała Unni przerażona. Jakie to okrutne tajemnice wyciągamy na dzienne światło? Co to za pięcio – czy sześciowiekowe upiory się ukazują i przerażają nas, niewinnych, supernowoczesnych ludzi końca drugiego tysiąclecia? Dlaczego nie przerwiemy tych poszukiwań, dopóki nie jest za późno, dopóki jeszcze nie stanęliśmy twarzą w twarz z największą makabrą?
Czy nie dość już widzieliśmy?
Jordi odbył długą serię niewytłumaczalnych, okropnych wędrówek z powrotem w miniony czas. Sami rycerze, ci, którzy byli częścią owych zwiadów w przeszłości, mają swoje potworne wspomnienia i wizje.
Za zimno było siedzieć przy Jordim, niechętnie cofnęła się więc, ale złe myśli jej nie opuszczały.
Co takiego kryje się w mrokach przeszłości? Dwie znające się na czarach istoty rzucały na siebie nawzajem przekleństwa, to prawda, ale czy zło czarów musi sięgać tak daleko w przyszłość?
Na czym polega zagadka, której nikt nie zna? Ona sama przecież została zapomniana! Nie, nie tylko przez rycerzy i mnichów, lecz przez całą ludzkość. Jakim cudem więc mamy znaleźć odpowiedź? Odpowiedź na nieznane pytanie? Odpowiedź na nic?
Ciekawe, czy przestępcza banda Leona czegoś nie wie. Czegoś, o czym my nie mamy nawet pojęcia. Ale nie możemy przecież po prostu pójść i ich zapytać!
A może powinniśmy machnąć ręką na to wszystko?
Nie, tak łatwo się nie wykpimy. Życie Jordiego i Mortena zależy od naszego działania. Moje życie również.
Rycerze muszą odzyskać spokój. I tylko my jesteśmy w stanie go im przywrócić.
Ale czy naprawdę?
„Tylko bezgraniczna miłość”.
Co wspólnego z całą sprawą mają te słowa? No tak, ten, kto kocha, i kto jest kochany tak samo bezgranicznie, jest jedynym zdolnym rozwiązać zagadkę. Jaką cholerną zagadkę?
