
Jak Wam się wiedzie na Grastensholm, w Lipowej Alei i na Elistrand? Możecie wierzyć, że wiele o Was myślimy. Twoja nieposkromiona krewniaczka, niżej podpisana, uspokoiła się nieco na Morby i doskonale się z tym czuje, ale jakże często marzy, by znów zobaczyć stare, kochane kąty. Czy to nie straszne, że tak bardzo się postarzeliśmy? I ty, i Irmelin skończyliście już w tym roku czterdziestkę, a mnie czeka to w przyszłym. Dominik ma już całe czterdzieści trzy lata. To właściwie okropne – mam mieć trzydzieści dziewięć lat, ja, która czuję się tak młodo! W głębi duszy jestem równie szalona jak wtedy, gdy miałam lat siedemnaście. No cóż, z każdym razie – prawie. A mój syn Tengel… osiemnastolatek! Nie do wiary! Powinieneś go teraz zobaczyć, jest fascynujący. Bardzo przystojny i ma niezwykłą osobowość. U nas wszyscy mają się dobrze i przesyłają serdeczne pozdrowienia.
Nie o tym jednak miałam pisać. Niklasie, co się u was dzieje? Dominik zupełnie oszalał! Wiem, że on potrafi odczuwać zjawiska na odległość, ma do pewnego stopnia dar jasnowidzenia, i teraz nie może znaleźć spokoju. „Musimy jechać do Norwegii, Villemo – powtarza raz za razem. – Niklas nas potrzebuje!” „Niklas? – pytam wtedy. – Co chcesz przez to powiedzieć?”
A wczoraj Dominik oświadczył: „Sądzę, że godzina wybiła, Villemo. Zaczyna się to, do czego zostaliśmy wybrani. Ty, ja i Niklas. Musimy jechać do Norwegii.”
Napisz więc do nas natychmiast, drogi Niklasie, i opowiedz wszystko. Ja sama uważam, że naprawdę cudownie byłoby nareszcie przystąpić do działania, jakiekolwiek ono miałoby być. My dwoje czekaliśmy na to już od dzieciństwa. A ja, która w widzeniu spotkałam Tengela Dobrego, wiem, że do czegoś jesteśmy potrzebni. Napisz od razu!
Wspaniale byłoby również oderwać się na chwilę od dworskiego życia. To zabrzmi z pewnością jak przechwałka, ale wydaje mi się, że jestem za silna dla tych wszystkich, którzy intrygują i rozpychają się łokciami, by zdobyć większe przywileje…
