– Całkowicie się z tobą zgadzam, wuju Kalebie – powiedział Niklas. – Pewne sygnały są istotnie alarmujące.

Wszedł osiemnastoletni Alv. Pomimo ogromnej dawki dziedzictwa Ludzi Lodu, jaką miał we krwi, niewiele w nim wskazywało na takie pochodzenie. Był niski jak ojciec jego matki, dziad Mattias, szczupły, delikatnej budowy, jasnowłosy. W twarzy uderzały skośne oczy i wydatne kości policzkowe odziedziczone po ojcu, Niklasie, a jego najbardziej charakterystyczną cechą był rysunek ust, upodabniający go do elfa: wesoły, szelmowski, żartobliwy.

– Wybaczcie, że przybywam tak późno – wysapał zdyszany. – Musiałem jeszcze naprawić narzędzie, które się rozleciało, a parobcy nie bardzo umieli sobie z nim poradzić. Słyszałem, o czym mówiliście. A jak właściwie wyglądał ten stwór?

– Och, plotka jest taka niesamowita – powiedział Andreas, jego dziad. – Nie wolno nam we wszystko wierzyć.

– Dobrze, ale chcę ją usłyszeć – nalegał Alv. – Wyglądacie na bardzo zatroskanych, coś więc musiało w niej być.

Niklas trzymał się Grastensholm i tam prowadził gospodarstwo, za to jego syn Alv najchętniej przebywał u dziadka Andreasa w Lipowej Alei. Uważał, że tam jest bardziej potrzebny, i nikt w rodzinie przeciwko temu nie protestował. Przyszedł na świat akurat w porę, by przejąć odpowiedzialność za wszystkie trzy dwory.

Kaleb wyprostował plecy.

– Tak, niepokoimy się. Jest w tej historii coś przerażającego. Ten pijaczyna, którego znaleziono w rowie najwyraźniej nie zdążył dokładnie wszystkiego wyjaśnić, ale według tego, co słyszeliśmy, ta istota była potwornie wielka.

– Człowiek? – szybko zapytał Alv.

– Hm… W każdym razie wydaje się, że miał ludzką postać…

– Tak. Ale nazywają go Szatanem. Czy to był Szatan?

Poczuli się przyparci do muru bezpośrednim pytaniem chłopaka.

– Skąd mamy wiedzieć, jak wygląda Zły? – odparł Kaleb. – A więc słuchaj, chłopcze: mężczyzna ujrzał jakąś postać na tle księżyca, ze zmierzwionymi włosami spływającymi aż na ramiona. Wydawało się, że potwór ubrany był w swego rodzaju zbroję, w żelazne rękawice i pancerz, a na rękach i nogach miał skóry, ale temu pijakowi z trudem przychodziły wyjaśnienia. Poza tym… – urwał Kaleb.



8 из 192