– Co takiego? – dopytywał się Alv.

– Ta… istota miała niezwykle szerokie ramiona, tworzące jakby szpic…

Wszyscy z lękiem pochylili głowy. Dobrze znali ten opis…

Alv milczał przez chwilę, po czym nagle wykrzyknął:

– To chyba mogła być zbroja?

– My też tak przypuszczaliśmy. Ale potem stwór się zbliżył. Mocno utykał, jednak mężczyzna z rowu nie widział jego stóp.

Gdy Kaleb umilkł, Alv znów zadał pytanie:

– A twarz? Czy ten człowiek widział jego twarz, czy jak to nazwać?

– Tak, widział twarz – odpowiedział Kaleb, odetchnąwszy głęboko. – A właściwie widział jego oczy. Musisz wiedzieć, że światło księżyca tak oświetlało potwora, że jego twarz ukryta była w cieniu. Ale mężczyzna powiedział, że jego oczy płonęły jak żółty ogień. Zdawało się, że potwór cały wypełniony jest ogniem, który wydostaje się właśnie przez oczy. I bił od niego straszliwy gniew, gdy pochwycił tego człowieka i wyciągnął go z rowu. Mężczyzna nic więcej już nie pamiętał.

– Nie dostrzegł rysów twarzy?

– No cóż, twierdził, że oczy sprawiały wrażenie skośnych…

Alv posmutniał, wiedząc, że przecież on sam ma takie oczy.

Kaleb powiedział w zamyśleniu:

– Mężczyzna odniósł wrażenie, że ten potwór jakby go… zwietrzył.

– Jak zwierzę?

– Nic w tym chyba dziwnego – sucho powiedział Andreas. – Od tego pijaka w rowie z pewnością na całą okolicę cuchnęło gorzałką. Nie, nie możemy dać się ponosić fantazji. Musimy pamiętać, że to tylko plotka, która mogła się rozrosnąć i zostać przeinaczona.

– No właśnie – zgodził się Mattias. – Nie fantazjujmy, zanim nie zdobędziemy pewniejszych informacji. Czy wiadomo, dokąd ta bestia skierowała się później?



9 из 192