Szkielety w Talladedze nie stanowiły specjalnego zagrożenia. Wówczas potrafił już zabijać, nie zostawiając śladów ani jakichkolwiek dowodów. Jeśli nawet popełnił jakieś błędy, przykryły je deszcz i błoto.

Na początku był dość nieostrożny. Za bardzo się podniecał, rozkoszując jednocześnie uczuciem strachu. Nawet ofiary wybierał na chybił trafił, żeby spotęgować napięcie. Już dawno skończył z taką dziecinadą, choć – z drugiej strony – metodyczne i starannie zaplanowane działanie nie było już tak podniecające. A bez tego życie nie miało większego sensu.

Szybko porzucił tę bezproduktywną i bezsensowną myśl, koncentrując się na satysfakcji, jakiej doznawał z samego zabijania. Wszystko inne było dodatkową nagrodą. Jeśli chciał większego wyzwania, zawsze mógł wybrać kogoś mocniej osadzonego w rzeczywistości, mającego bliską rodzinę, kogoś kochanego, za kim najbliżsi będą tęsknić i rozpaczać.

Odnalezienie ciał w Talladedze należało traktować jako interesujący przypadek, coś, co można obserwować z zaciekawieniem i rozbawieniem, wiedząc, że policja na pewno sobie z tym nie poradzi.

Kogo właściwie pogrzebał w Talladedze? Jak przez mgłę przypominał sobie blond prostytutkę, czarnego bezdomnego, nastolatka sprzedającego się na ulicy… i małą dziewczynkę.

To śmieszne, do tej pory zupełnie o niej nie pamiętał.


Wydział patologii Atlanta - Pięć dni później

– Dziewczynka, siedem lub osiem lat, przypuszczalnie biała – przeczytał Ned Basil, lekarz sądowy, z raportu, który otrzymał od antropologa sądowego. – Tylko tyle, Quinn.

– Ile czasu leżała w ziemi?

– Nie wiadomo. Prawdopodobnie od ośmiu do dwunastu lat.

– Musimy dowiedzieć się czegoś więcej.

– Posłuchaj, to nie nasza sprawa. Szkielety znaleziono w Rabun County. Szefowa posunęła się do tego, że kazała zbadać te kości.

– Chcę, żebyś zamówił rekonstrukcję głowy.

Basil spodziewał się tego od chwili, gdy przywieziono szkielet dziecka.



6 из 285