
– To nie nasza sprawa – powtórzył.
– Chcę, żeby to była nasza sprawa. W Talladedze znaleziono dziewięć szkieletów. Proszę o rekonstrukcję tylko jednego.
– Posłuchaj, szefowa nie chcę mieć z tym nic wspólnego. I tak mi odmówi. Pozwoliła ci przywieźć tu kości dziecka, bo wiedziała, że jeśli nie wykona jakiegoś gestu, wszystkie grupy nacisku, zajmujące się zaginionymi dziećmi, wsiądą jej na kark.
– Gesty mnie nie interesują. Muszę wiedzieć, co to za dziecko.
– Nie słyszysz, co do ciebie mówię? Nic z tego. Daj sobie spokój.
– Muszę wiedzieć, kto to jest.
O Boże, Quinn był bezlitosny. Basil zetknął się z nim już parę razy i uważał za interesującego człowieka. Joe wydawał się spokojny i łatwy w kontaktach, ale Basil wiedział, że odznacza się błyskotliwą inteligencją i czujnością. Słyszał, że Quinn był kiedyś w wojskowej jednostce specjalnej, i wierzył, że to prawda.
– Nic z tego, Quinn.
– Zrób to.
Basil potrząsnął głową.
– Zrobiłeś kiedyś coś złego, Basil? – spytał cicho Quinn. – Coś, co chciałbyś zachować wyłącznie dla siebie?
– O co ci chodzi?
– Jeśli tak, to na pewno się o tym dowiem.
– Grozisz mi?
– Tak. Zaproponowałbym ci pieniądze, ale wiem, że ich nie przyjmiesz. Jesteś dość uczciwy… o ile wiem. Ale każdy ma coś do ukrycia. Dowiem się, co to jest, i wykorzystam przeciwko tobie.
– Ty draniu!
– Zrób, o co cię proszę, Basil.
– Nie mam nic do ukrycia…
– Oszukałeś w zeznaniu podatkowym? Odpuściłeś sobie ważny raport, bo byłeś zajęty?
Do diabła, każdy oszukuje w zeznaniach podatkowych ale pracownik samorządowy może z tego powodu wylecieć z pracy. Jak Quinn mógłby się dowiedzieć…
No tak, miał swoje sposoby.
– Zapewne chciałbyś, żebym wskazał też osobę, która wykona rekonstrukcję?
– Tak.
– Eve Duncan.
– Jasne.
