Fletcherowie umieścili jego rzeczy w pokoju Dawn, a on nie mógł im wyznać, że w domu sypiają osobno. Tej nocy wyłoniła się z łazienki, ubrana w przejrzystą nocną koszulę z głębokim dekoltem. Jej strój oraz ciężkie, duszące perfumy wyjaśniały wszystko. Najwyraźniej postanowiła okazać mu, że może go mieć, kiedy tylko zechce. Zamiary Dawn były jednak zbyt oczywiste i duma Carla nie pozwoliła mu na poddanie się.

Odwrócił się, aby wyjrzeć przez okno i ujrzał smukłą, młodzieńczą postać, wędrującą przez ogród. Włosy dziewczyny spływały swobodnie na ramiona. Nagle odrzuciła głowę i szeroko rozłożyła ręce, witając księżyc. Miała zamknięte oczy. Znajdowała się w tej chwili w swym własnym intymnym świecie, gdzie nie istniał nikt, poza nią samą. Przez sekundę Carlo poczuł się dziwnie samotny.

Narzeczony Sereny, Andrew, od momentu swego pojawienia się w domu Fletcherów okropnie denerwował Carla. Mimo że był to młody, spokojny człowiek, który nikomu się nie narzucał, miał w sobie coś niesłychanie irytującego.

Andrew z naiwną dumą szczycił się swym marnym sklepikiem i położonym nad nim mieszkaniem, gdzie już wkrótce miał zamieszkać wraz ze swoją ukochaną. Najwidoczniej nie widział w tym nic złego, lecz dla Carla sama myśl o Serenie żyjącej w tym małym miasteczku była równie przykra, jak widok dzikiego ptaka zamkniętego w klatce. Kilka razy podejmował temat interesów i zawsze zdumiewał go zachwyt, z jakim Andrew wsłuchuje się w jego słowa. Kąśliwe uwagi Carla zupełnie do niego nie docierały. Nie umknęły jednak uwagi Sereny. Kiedyś usłyszał, jak rozmawiali na boku.

– Nie mogę pojąć, dlaczego go nie lubisz, kochanie – protestował Andrew. – To bardzo uprzejme z jego strony, że udziela mi rad.

– On ci wcale nie pomaga – odparła zapalczywie – tylko traktuje cię jak głup… naśmiewa się z ciebie.

– Nonsens. Czemu miałby to robić?

„Czemu miałby to robić?" To pytanie coraz bardziej niepokoiło Carla, nie chciał jednak szukać na nie odpowiedzi. Za bardzo się bał.



11 из 114