
— Jest pani wśród nas nowa, Cha Thrat — powiedział nagle. — Moim zadaniem jest pomóc pani poczuć się tu mniej obco i odpowiedzieć na te pytania, których nie chce pani albo nie umie zadać innym. Mam też dopilnować, aby pani umiejętności zostały jak najlepiej rozwinięte i wykorzystane przez Szpital. — Spojrzał na Chianga. — Z panem chciałem porozmawiać osobno, jednak z jakiegoś powodu pragnął pan być obecny podczas wstępnej rozmowy z Cha Thrat. Czyżby uwierzył pan w cokolwiek z tego, co opowiada o mnie personel Szpitala? Nie uroił pan sobie przypadkiem, że niezależnie od różnic gatunkowych, zostanie dżentelmenem udzielającym swej damie wsparcia duchowego? Jak to jest, majorze?
Chiang zaśmiał się cicho, ale nie odpowiedział.
— Mam pytanie — odezwała się Cha. — Dlaczego ludzie wydają ten dziwny, szczekliwy dźwięk?
O’Mara zmierzył ją wzrokiem i trwało chwilę, zanim westchnął głośno i odparł.
— Oczekiwałem, że pierwsze pytanie będzie dotyczyło czegoś bardziej… zasadniczego. Ale dobrze. Ten dźwięk nazywamy śmiechem, a nie szczekaniem, i jest w większości wypadków psychosomatycznym sposobem zmniejszenia napięcia związanego ze strachem czy niepokojem. Za jego pomocą można wyrazić również niedowierzanie, szyderstwo albo sarkazm, podsumować sytuacje, które wydają się zabawne, dziwne czy nielogiczne. Bywa też zachowaniem uprzejmym, gdy mimo braku powodów do radości reagujemy śmiechem na słowa kogoś starszego stopniem. Nie będę nawet próbował wyjaśniać, czym jest sarkazm albo ludzkie poczucie humoru, gdyż sami siebie do końca pod tym względem nie rozumiemy. Ja akurat, z powodów, które dane będzie pani poznać później, rzadko się śmieję.
Chiang znowu czemuś zachichotał. O’Mara zignorował go i przeszedł do rzeczy.
— Starszy lekarz Edanelt pozytywnie ocenił pani kompetencje i zasugerował, abym jak najszybciej przydzielił panią do odpowiedniego oddziału. Zanim jednak do tego dojdzie, musi pani poznać lepiej strukturę i działanie Szpitala. Przekona się pani, że dla osób nie znających zasad pracy w tym środowisku potrafi on być groźny albo wręcz niebezpieczny. A na razie nie wie pani o nim praktycznie nic.
