
Przerwał na chwilę i przesunął wyrostkami dłoni po krótkich szarych włosach. Cha przyjrzała się uważnie jego głowie, ale nie dostrzegła pasożytów, uznała więc, że był to czysto odruchowy gest.
— Nasza rozmowa ma skupić się na pewnych niemedycznych aspektach leczenia, jakiemu poddała pani Chianga. W możliwie zwięzłej formie chciałbym dowiedzieć się jak najwięcej o pani jako osobie: o pani odczuciach, motywacjach, lękach, upodobaniach i tak dalej. Czy jest jakiś obszar, na który nie chciałaby pani wkraczać? Czy w jakimś przypadku będzie pani skłonna udzielać niejasnych albo fałszywych odpowiedzi? Czy czuje się pani skrępowana jakimiś moralnymi, rodzicielskimi lub ogólnospołecznymi nakazami narzuconymi jej w dzieciństwie albo dorosłym życiu? Muszę ostrzec, że potrafię wykryć kłamstwo, nawet bardzo złożone, jednak zawsze zabiera to sporo czasu, a tego nie mam za wiele.
Zastanowiła się chwilę.
— Wolałabym nie poruszać kwestii związanych z życiem seksualnym, ale w pozostałych będę odpowiadać szczerze i wyczerpująco.
— Dobrze! Tego tematu nie zamierzam zgłębiać i mam nadzieję, że nigdy nie będę do tego zmuszony. Obecnie interesują mnie pani myśli i odczucia pomiędzy chwilą, gdy pierwszy raz zobaczyła pani pacjenta, a momentem podjęcia decyzji o operacji. Chciałbym poznać również przebieg pani rozmów z lekarzem, który pierwszy znalazł się na miejscu zdarzenia, i powody zwlekania z działaniem, gdy już przejęła pani odpowiedzialność za udzielenie pomocy. Proszę opisać jak najdokładniej, co wtedy pani czuła, i w miarę możliwości wyjaśnić pobudki własnych czynów. Raczej bez szczególnego zastanowienia, oddając strumień myśli. Cha Thrat przywoływała przez chwilę nie tak dawne jeszcze wspomnienia.
— Spędzałam w tamtej okolicy przymusowy urlop. Przymusowy, bo wolałabym wtedy pracować w swoim szpitalu, zamiast szukać sposobów na zabicie nudy.
