ROZDZIAŁ DRUGI

Podzielili skromne łupy z obozu na dwa zaimprowizowane plecaki i szarym mglistym rankiem ruszyli ku nizinom. Cordelia prowadziła Dubauera za rękę i podtrzymywała go, kiedy się potykał. Nie była pewna, czy ją poznawał, niemniej lgnął do niej i bał się Vorkosigana.

W miarę schodzenia na dół otaczający ich las stawał się coraz gęstszy, a drzewa — coraz wyższe. Z początku Vorkosigan wyrąbywał drogę w poszyciu swym nożem, później jednak poprowadził ich korytem strumienia. Przez baldachim gałęzi zaczynały już prześwitywać słoneczne rozbryzgi. W ich blasku aksamitne kępy mchu rozjarzyły się jaskrawą zielenią, zawirowania wody rozbłysły oślepiająco, a kamienie na dnie nabrały barwy starych monet z brązu.

Wśród maleńkich stworzeń, zajmujących nisze ekologiczne, odpowiadające tym należącym do owadów na Ziemi, najpopularniejsza była symetria promieniowa. Niektóre odmiany latające, przypominające napełnione gazem meduzy, szybowały nad strumieniem całymi lśniącymi chmurami, ciesząc oczy Cordelii, której kojarzyły się z ławicami delikatnych baniek mydlanych. Najwyraźniej ich widok wywarł też zbawienny wpływ na Vorkosigana, bowiem Barrayarczyk zarządził postój, przerywając morderczy — przynajmniej w opinii Cordelii — marsz.

Napili się wody ze strumienia i przez jakiś czas siedzieli w milczeniu, obserwując latające bańki, śmigające tam i z powrotem wśród pyłu wodnego nad wodospadem. Vorkosigan przymknął oczy i oparł się o drzewo. On także balansuje na krawędzi wyczerpania, uświadomiła sobie Cordelia. Nie strzeżona, przyjrzała mu się z uwagą. Przez cały czas traktował ją z szorstkim, lecz pełnym szacunku, typowo wojskowym profesjonalizmem. Jednak coś ją niepokoiło, niejasne wrażenie, że przeoczyła coś istotnego. Nagle potrzebna informacja pojawiła się w jej pamięci niczym piłka, która — przytrzymana pod wodą — śmiga w końcu w górę, wystrzeliwując na powierzchnię.

— Wiem, kim jesteś. Vorkosiganem, Rzeźnikiem Komarru. — Natychmiast pożałowała, że odezwała się na głos, bowiem mężczyzna otworzył oczy i spojrzał wprost na nią. Jego twarz wyrażała całą gamę uczuć.



20 из 262