„Ja istnieję. Pamiętaj o tym”.


— Kiedy ostatnio latałeś na powietrznym ślizgu? — zapytała go Gwen, gdy wkrótce potem spotkali się na dachu. Przebrała się w jednoczęściowy kameleonowy kombinezon matowej, szarawoczerwonej barwy, który spowijał ją od butów aż po szyję. Opaska utrzymująca na miejscu jej czarne włosy wykonana była z tej samej tkaniny.

— Jak byłem dzieckiem — odparł Dirk. Miał na sobie identyczny strój. Gwen dała mu go, by mogli się wtopić w tło lasu. — Na Avalonie. Ale jestem gotów spróbować. Kiedyś radziłem sobie całkiem nieźle.

— W takim razie dasz sobie radę — orzekła Gwen. — Nie będziemy mogli lecieć zbyt szybko ani nie dotrzemy szczególnie daleko, ale to nie powinno mieć znaczenia.

Otworzyła bagażnik szarego autolotu w kształcie manty i wyjęła stamtąd dwie srebrne paczuszki oraz dwie pary butów.

Dirk ponownie usiadł na skrzydle autolotu, by zmienić buty i zawiązać sznurowadła. Gwen rozwinęła ślizgi, dwa prostokąty cienkiego jak bibułka metalu, tak małe, że ledwie można było na nich stanąć. Kiedy rozpostarła je na dachu, Dirk zauważył cienkie przewody siatek grawitorowych, wmontowanych w ich spód. Stanął na jednym ze ślizgów, starannie ustawiając stopy. Metalowe podeszwy butów wskoczyły na miejsce i ślizg zesztywniał. Gwen wręczyła mu sterownik i Dirk owiązał go sobie wokół pasa, tak że końcówka znajdowała się na wysokości dłoni.

— Z Arkinem zawsze poruszamy się po lesie na ślizgach — wyjaśniła mu, klękając, by zawiązać sobie buty. — Oczywiście, autolot jest dziesięć razy szybszy, ale nie zawsze łatwo jest znaleźć dużą polanę, na której można wylądować. Ślizgi dobrze nadają się do prowadzenia obserwacji z bliska, pod warunkiem że nie próbujemy zabierać dużo sprzętu i nigdzie nam się nie śpieszy. Garse mówi, że to zabawki, ale… — Wstała, weszła na swój ślizg i uśmiechnęła się. — Gotowy?

— No jasne — odparł Dirk, muskając palcem srebrzystą płytkę, którą trzymał w prawej dłoni. Zrobił to odrobinę za mocno. Ślizg wyrwał do przodu i w górę, pociągając za sobą jego stopy, podczas gdy reszta ciała pozostała z tyłu. Dirk przekoziołkował, omal nie uderzając głową o dach, i pomknął ku niebu. Śmiał się jak szaleniec, zwisając głową w dół.



33 из 361