Nie poruszył ręką. Nie rozluźnił pięści. Chłód wypełniający jego dłoń przeszedł z bólu w odrętwienie.

Ten drugi, młodszy Dirk, Dirk Gwen. To on obiecał. Ale ona również, przypomniał sobie. Dawno temu na Avalonie. Stary esper, pomarszczony Emerelczyk o bardzo skromnym talencie i rudozłotych włosach, wyszlifował dwa klejnoty. Odczytał Dirka t’Lariena, całą miłość, którą darzył on swą Jenny, a potem zamknął w klejnocie tyle z tego uczucia, ile pozwoliły mu jego niewielkie psioniczne moce. Potem uczynił to samo z Gwen i oboje wymienili się klejnotami.

To był jego pomysł. „Być może nie zawsze tak będzie”, powiedział jej, cytując słowa starożytnego poety. Przyślij mi to wspomnienie, a przybędę. Bez względu na to, gdzie się znajdę, kiedy je otrzymam, czy co się między nami stanie. Przybędę, nie zadając pytań.

Ta obietnica została jednak złamana. Po sześciu miesiącach Gwen go opuściła. Dirk wysłał jej klejnot, a ona się nie zjawiła. Dlatego nie spodziewał się, że kiedykolwiek sama przypomni mu o tej obietnicy. A przecież to zrobiła.

Czy naprawdę liczyła na to, że stawi się na jej wezwanie?

Uświadomił sobie ze smutkiem, że mężczyzna, którym był wówczas, ruszyłby do niej bez względu na wszystko, nie zważając na to, jak bardzo jej nienawidził — czy ją kochał. Ale tamten głupiec dawno już spoczywał w grobie. Zabiły go czas i sama Gwen.

Mimo to Dirk wysłuchał klejnotu, wypełniony starymi uczuciami i nowym znużeniem. W końcu uniósł wzrok i pomyślał: „No cóż, może jednak nie jest jeszcze za późno”.


Istnieje wiele sposobów podróżowania między gwiazdami i niektóre z nich są szybsze od światła, a inne nie, ale wszystkie powolne. Potrzebą większej części życia człowieka, by statek zdołał przelecieć z jednego końca królestwa ludzi na drugi, a owo królestwo — rozproszone światy ludzkości oraz rozległa pustka między nimi — jest jedynie maleńkim fragmentem galaktyki. Braque jednak leżało blisko Welonu oraz ukrytych za nim światów zewnętrznych i istniały między nimi kontakty handlowe. Dirk znalazł statek.



7 из 361