
– Sąsiad musiał zebrać wszystkie jajka. – Bonnie starała się zyskać na czasie. – Boję się, że będziesz musiał dzisiaj poprzestać na jajkach od brązowych kur.
– Są całkiem dobre. – Henry znów zwrócił się do Paddy'ego. – Nie mów mi, że nie jesteś głodny, skoro nawet nie spróbowałeś jajek od moich kur. Weź do ust kawałek omletu i spróbuj, a dopiero potem powiedz, że nie jesteś głodny.
Paddy wodził wzrokiem od Henry'ego do Bonnie, a potem, z wyraźną niechęcią, przysunął do siebie talerz.
– Dobrze, spróbuję – zgodził się.
Odkroił kawałeczek i wziął bez przekonania do ust.
– Na litość boską, człowieku! – wybuchnął Henry. – Nie smakuj tego, jakby to był kawior, tylko jedz.
Bonnie wstrzymała oddech. Tyle razy już próbowała namówić Paddy'ego do jedzenia. Może uda się to Henry'emu?
Ku jej zdumieniu Paddy ukroił większy kawałek. Henry nie spuszczał z niego wzroku. Powoli,, powoli omlet znikał.
A w końcu talerz pozostał pusty.
– No! – powiedział Henry z zadowoleniem. – Nie mówiłem, że pyszny?
– Zupełnie dobry – zgodził się Paddy bez przekonania, a potem, patrząc na Bonnie, uśmiechnął się. – Całkiem dobry. Naprawdę.
– I nie pachniał środkami dezynfekcyjnymi – odparła z uśmiechem. – Na pewno nie pachniał – powiedziała, spoglądając lekko zażenowana na swoje poplamione dżinsy. Z trudem skrywając uczucie ulgi, zabrała talerz Paddy'ego. – No to teraz macie pół godziny na czytanie lub pogawędkę, a potem gaszę światła.
– To ci dopiero – mruknął Paddy. – Dyscyplina jak w szkolnym internacie.
Henry nie odezwał się jednak więcej. Paddy wzruszył ramionami i nastawił radio.
– Za chwilę będę z powrotem. – Bonnie zawahała się. – Wuju – zwróciła się do Henry'ego. – Dobrze chyba pamiętam, że doimy teraz siedemdziesiąt trzy krowy?
