Gdy obydwie zakonnice znalazły się blisko lady, Vivien podała Beatrice tacę. Tuż za nią stała rosła Murzynka. Ona i jej dwaj kilkunastoletni synowie żartowali, kiedy wybierali sobie soki.

— Widzisz — odezwała się po kilku sekundach kobieta do starszego syna, a w jej głosie było słychać śpiewny akcent z Indii Zachodnich. — Możesz być Murzynem i należeć do zakonu michalitów. Popatrz tylko na tę panią.

Siostra Vivien odwróciła się, słysząc tę uwagę, a jej twarz rozjaśniła się w uśmiechu. Starszy chłopiec spojrzał na nią, wyraźnie zdumiony.

— Jesteś nawet całkiem ładna — powiedział. — Dlaczego postanowiłaś zostać mniszką? Kobieta lekko szturchnęła swojego syna. Oczy Vivien rozbłysły, kiedy w charakterystyczny dla siebie sposób przekrzywiła głowę.

— Młody człowieku — powiedziała, robiąc zamaszysty gest. — Wielki to dla mnie honor, móc służyć Bogu i wszystkim ludziom.

Chłopiec zaczai sprawiać wrażenie zakłopotanego.

— Hmm, hmm — chrząknęła Murzynka, wyraźnie chcąc skierować rozmowę na inny temat. — Popatrz tylko, ile tu różnych rodzajów chleba!

Na tacach na stojącym przed nimi prostokątnym stole leżało osiem odmian chleba, z których każdy był starannie oznaczony i opisany. Chleb był w miasteczku namiotów głównym składnikiem wszystkich posiłków. Wypiekano go z pszenicy uzyskiwanej przez inżynierów biologów z hrabstwa Kent, w cieplarniach, także zarządzanych przez michalitów. Każdy rodzaj pszenicy wyhodowano specjalnie z myślą o dostarczeniu ludziom właściwych ilości potrzebnych im witamin i protein.

Po drugiej stronie stołu stało dwoje młodych michalitów, mężczyzna i kobieta, kroili bochenki chleba i pomagali obsługiwać ludzi. Murzynka i jej dwaj synowie zawahali się na widok takiej obfitości pieczywa.



17 из 258