— Bardzo mi pomogłaś, Fiono — oznajmiła po kolejnej krótkiej przerwie siostra Beatrice. — Jeżeli się zgodzisz, podczas rozprawy siostra Vivien i ja streścimy to, co nam właśnie powiedziałaś. Nie chcemy kazać ci przechodzić jeszcze raz przez to wszystko. Mam jeszcze tylko jedno pytanie. Czy mogłabyś powiedzieć nam, jak poznałaś pana Malone'a? Czy jest może twoim przyjacielem?

— Och, nie — odparła Fiona. — Prawie wcale go nie znam. Próbował kilka razy flirtować ze mną w kawiarence, ale w żaden sposób go nie zachęcałam.

— Jeszcze raz dziękujemy ci, Fiono — rzekła Vivien, zabierając oba szale, które siostra Beatrice przewiesiła przedtem przez oparcie krzesła. — Zobaczymy się za dwadzieścia minut na rozprawie.

Gdy wracały do budynku zarządu miasteczka, Vivien była zmuszona kilka razy uciekać się do truchtu, by dotrzymać Beatrice kroku.

— Czy jej uwierzyłaś? — zapytała Beatrice w pewnej chwili.

— Oczywiście — odpowiedziała Vivien.

— Ja także — oświadczyła Beatrice, stając na chwilę. — Wygląda mi na bardzo szczerą dziewczynę z małej wioski… Muszę przyznać, że to, co usłyszałam, przyniosło mi wielką ulgę. Ta rozprawa nie będzie taka ciężka, jak się obawiałam.

Po raz pierwszy od godziny na twarzy Beatrice pojawił się lekki uśmiech.

— Hmm — chrząknęła cicho Vivien. — A jeżeli chodzi o te papierosy…

— Wiem — odparła Beatrice, ruszając w dalszą drogę. — Tak naprawdę nigdy ich nie rzuciłaś. Nie jestem tym zachwycona, ale myślę, że muszę się z tym pogodzić. Spodziewam się tylko, że będziesz to robiła dyskretnie.

— Oczywiście — oświadczyła Vivien, dotykając paczki papierosów w kieszeni habitu.

Gdy znalazły się przed budynkiem zarządu, Beatrice zatrzymała się i spojrzała na zegarek.

— Zamierzam wpaść jeszcze do laboratorium przetwarzania obrazów i zabrać stamtąd kilka dodatkowych dowodów, istotnych dla sprawy — odezwała się do koleżanki. — Tak na wszelki wypadek. Czy zechciałabyś w tym czasie spotkać się z bratem Darrenem i upewnić się, że wszystko jest przygotowane?



29 из 258