
Beatrice przerwała, a jej wzrok prześlizgnął się po oczach wszystkich uczestniczących w zebraniu kobiet.
— Patrzę na was i widzę, że w myślach dokonujecie obliczeń — ciągnęła, a jej głos był teraz o ton wyższy. — Tak, prosimy was o trzydzieści jeden procent więcej w porównaniu z tym, co ofiarowałyście nam przed pół rokiem… Zgadzam się, że to duża suma. Proszę jednak chociaż przez chwilę pomyśleć o tym, co będziemy mogły dzięki niej zrobić. Wasze pieniądze pomogą nam stworzyć niezwykły raj dla biednych, zaniedbanych dzieci, z których większość nigdy w życiu nie poczuła, co to znaczy nie martwić się o dzień jutrzejszy. Zamieszkają we własnym domu, w którym będą nakarmione, odziane, chronione i kochane. Zapewnimy im miejsce, w którym będą mogły dorastać, bawić się i uczyć, w którym spełnią się ich marzenia i w którym będą mogły puścić wodze swojej wyobraźni…
Kiedy Beatrice skończyła mówić, uśmiechnęła się lekko do pań z Esher, a potem uklęknęła na trawie ze złożonymi dłońmi i zaczęła się głośno modlić.
— Dobry Boże — powiedziała. — Pozwól nam wszystkim zrozumieć, jak bardzo los jednego człowieka zależy od innego. Pomóż nam także pamiętać, jak to było, kiedy my same byłyśmy niewinnymi dziećmi. Pomóż nam znaleźć radość w tym, że możemy uwolnić choć niektóre z tych niewinnych dzieci od rozpaczy, jaką niesie za sobą skrajna nędza. Pobłogosław uczucia życzliwości i miłości bliźniego w sercach wszystkich zgromadzonych tutaj dzisiaj osób. Pobłogosław nasze dzieło, jakie wykonujemy w Twym imieniu, kiedy przypominamy sobie słowa Twego syna Jezusa, który powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, nanieście uczynili”. W imię świętego Michała. Amen.
