Wspomnienia jednak jej nie opuściły. Nie potrafiła przed nimi uciec. Zapytała samą siebie, jakim cudem mogłaby zamienić całe dotychczasowe życie na niepewny żywot zakonnicy michalitów. Nie ubierze się w szykowną suknię, nie spędzi wakacji na plażach Brighton, nie założy kosztownej biżuterii ani jutro, ani pojutrze, ani w przyszłym tygodniu. Nigdy. A jednak, a jednak…

Zaciągnąwszy się głęboko, wypuściła powietrze i patrzyła, jak kilka kółek dymu unosi się wolno, mieszając się z wilgotnym powietrzem. Widziała, jak docierają w pobliże dużej elektrycznej lampy palącej się pod dachem w pobliżu rogu magazynu. Kiedy zaczęły się rozpraszać, Vivien spostrzegła niezwykłą chmurę wiszącą nieruchomo w pobliżu lampy. Zaciekawiona, udała się na róg magazynu i uniosła głowę, chcąc jej się lepiej przyjrzeć.

W obłoku mgły ujrzała zbiorowisko jasno świecących kulek podobnych do drobnych kropli wody, ale o wiele wyraźniejszych i jaśniejszych. Wydawało jej się, że każda kulka lekko obraca się w nieruchomej chmurze, odbijając światło żarówki. Co więcej, mimo że smugi dymu z papierosa Vivien już dawno rozproszyły się i zniknęły, uniesione lekkim wiatrem, dziwaczna świecąca chmura tkwiła w tym samym miejscu, jakby w pewien sposób przytwierdzona do krawędzi dachu.

Nie spuszczając spojrzenia z chmury, Vivien przeszła w takie miejsce, w którym zapalona lampa znalazła się bezpośrednio za kulkami. Dopiero teraz mogła się zorientować, że dziwne zjawisko nie miało nieokreślonego kształtu. Vivien przez krótką chwilę była zafascynowana sposobem, w jaki każda kulka poruszała się wewnątrz obłoku, nie zmieniając ani jego wyglądu, ani kształtu.

Kiedy w końcu rozpoznała ten kształt, poczuła, jak po plecach przechodzą ją zimne dreszcze. Chociaż kłąb świecących kulek nie miał granic tak wyraźnych jak każdy lity przedmiot, bez wątpienia przypominała Vivien fajansowego aniołka, którego jej rodzice umieszczali niezmiennie na samym czubku bożonarodzeniowego drzewka.



57 из 258