Do tej pory śmierć Taggerta rzadko spędzała Dutchowi sen z powiek.

Ale teraz coraz bardziej pociły mu się dłonie na kierownicy. Claire, dziewczyna o płochliwych oczach, z gwiazdkami piegów na nosie, nie była zabójczynią. Chryste, w jej duszy nie było najmniejszej iskierki zła. A może jednak…

Słońce wisiało nisko nad zachodnimi wzgórzami i oślepiało go jaskrawymi promieniami. Opuścił osłonę przeciwsłoneczną. Droga się rozwidlała i skręcił w stronę małego miasteczka Chinook oraz starego domu myśliwskiego, który kupił za bezcen.

Cadillac zawirował, gdy Dutch zbyt szybko brał zakręt. Kątem oka zauważył, że przekroczył środkową linię szosy. Jakiś pikap jadący z przeciwka zatrąbił i w ostatniej chwili zjechał na pobocze, aby uniknąć zderzenia.

– Sukinsyn – syknął Dutch. Był pogrążony w rozważaniach. Najmłodsza córka Tessa jest i zawsze była zabłąkaną owieczką w stadzie Hollandów. Blondynka o niebieskich oczach, która w wieku dwunastu lat miała już figurę przyprawiającą mężczyzn o zawrót głowy, zawsze skupiała na sobie największą uwagę. Podczas gdy Miranda próbowała się przypodobać, a Claire ginęła w tle, Tessa bezczelnie i z premedytacją przeciwstawiała się Dutchowi, kiedy tylko mogła. Wiedziała, że jest pupilką ojca, i wykorzystywała to na każdym kroku. Wiecznie sprawiała kłopoty, tak można o niej to powiedzieć, ale za nic nie mógł uwierzyć, że była również morderczynią.

– A niech to wszyscy diabli – mruknął pod nosem, żując niedopałek cygara. Szkoda, że nie spłodził samych chłopców. Wszystko ułożyłoby się inaczej. Całkiem inaczej. Bóg spłatał mu okrutnego figla, zsyłając te dziewczyny. Córki zawsze sprawiają człowiekowi kłopoty.

Zwolnił przy wygiętej sośnie. Sam ją zasadził wiele lat temu, kiedy kupił tę posesję dla Dominique. Wjechał na prywatną drogę, prowadzącą do jego posiadłości. W chwili kiedy wkładał to drzewko w glebę, był zakochany do szaleństwa, ale z biegiem lat uczucie topniało i jego miłość zmieniła się w cieniutki kryształ, który kamień czasu roztrzaskał na kawałki.



9 из 359