O’Mara nie był zdziwiony. Szpitalna sieć rozsiewania plotek i pogłosek słynęła ze skuteczności, nawet jeśli treść rozpowszechnianych nowin nierzadko mijała się z prawdą.

— Spokojnie, poruczniku — powiedział, skrzywiwszy się kwaśno. — Nie pozwolę, aby cokolwiek to zmieniło. Proszę tylko nie tytułować mnie już stopniem wojskowym. Ani nie używać wobec mnie formy „sir”. Jako cywil nie mam do tego prawa.

Braithwaite zerknął przelotnie na pozbawiony dystynkcji kołnierz i miejsca po pagonach. Zaraz jednak się opanował.

— Siła przyzwyczajenia — powiedział z uśmiechem. — Niemniej z dawna mam zwyczaj zwracać się z użyciem formy „sir” także do cywilnych pracowników Szpitala, jeśli zaskarbili sobie mój szacunek. Ale tak czy owak, jak się pan z tym czuje, sir?

W tonie porucznika pobrzmiewała ciekawość, co nasunęło O’Marze przypuszczenie, że wyraz jego twarzy nie pozostał do końca taki neutralny. Zignorował pytanie, ale w pewien sposób i tak na nie odpowiedział.

— Jeśli moja stara i zawodna pamięć mnie nie zawodzi, za dwadzieścia pięć minut jestem umówiony na półgodzinne spotkanie z Cresk-Sarem. Wykorzystaj ten czas, aby coś zjeść. Gdy tylko starszy lekarz wyjdzie, chcę widzieć całą waszą trójkę, abyśmy mogli porozmawiać o nowej sytuacji i tym, co o niej sądzę. I zastanowić się, co zrobić, aby nie zmieniła ona zanadto pracy naszego działu. Na razie jednak proszę usiąść i dokończyć te profile osobowościowe, którymi właśnie się pan zajmował.

Tak jak zwykle, i tym razem Gurronsevas zapewniał go, że posiłek będzie dla O’Mary najprzyjemniejszym wydarzeniem w ciągu dnia. Naczelny dietetyk, były chef de cuisine najlepszych wielogatunkowych restauracji, sprawił wszystkim mnóstwo kłopotów podczas pierwszych tygodni swojego pobytu w Szpitalu i niewiele brakowało, aby administracja wzięła go za wielkie ucho i wystawiła po prostu za próg śluzy. Pamiętał, że to właśnie O’Mara uchronił go od podobnego losu, i niezmiennie starał się okazywać swoją wdzięczność. Gdy jadło się to, co przygotował, nawet najbardziej ponure myśli nie wydawały się takie straszne.



10 из 253