Kelgianie nie wiedzieli, czym jest sztuka dyplomacji, nie marnowali też czasu na wygłaszanie grzecznościowych zwrotów. Zawsze mówili prawdę prosto w oczy. Wynikało to ze szczególnych funkcji ich sierści. Jej poruszenia oddawały wiernie każdy stan emocjonalny właściciela, przez co próba ukrycia czy zamaskowania czegokolwiek była z góry skazana na porażkę. Skempton wiedział o tym, zignorował zatem tyradę, podobnie jak wszyscy obecni.

— Chciałbym ogłosić coś, zanim jeszcze przejdziemy do zwykłego porządku obrad.

Oczywiście, o ile można w naszej menażerii cokolwiek nazwać zwykłym — dodał z chłodnym uśmiechem. — Niemniej mam dziś do przekazania dwie ważne informacje. Dotyczą decyzji podjętych po głębokim namyśle przez Radę Medyczną Federacji. Wcześniej już zostały skonsultowane z działami zaopatrzenia, utrzymania i administracji Szpitala Sektora Dwunastego i mają charakter nieodwołalny. Nie ma zatem sensu wszczynać w tej sprawie dyskusji, chociaż to, co powiem, nie wszystkim się spodoba.

Mówił to spokojnym i wypranym z emocji głosem księgowego, chociaż przez lata sprawnego zarządzania Szpitalem uzyskał najwyższą z możliwych tu pozycji, przynajmniej poza pionem czysto medycznym. Gdy przerwał na chwilę, aby spojrzeć po obecnych, uczynił to z kamiennym wyrazem twarzy. Na O’Marę patrzył zapewne tylko odrobinę dłużej niż na innych, jednak major był zbyt dobrym psychologiem, aby tego nie zauważyć.

Jakiekolwiek były te decyzje, Skemptonowi na pewno się podobały.


— Pierwsza sprawa dotyczy mojego odejścia ze stanowiska administratora Szpitala.

Niebawem go opuszczę. Nie jest to moja decyzja, ale jako oficer Korpusu Kontroli jestem zobowiązany godzić się z decyzjami przełożonych i przyjmować wskazane przez nich przydziały. Jako komandor floty zostanę skierowany do podobnej, ale zapewne o wiele łatwiejszej pracy w wielogatunkowej bazie Korpusu w Retlinie na Nidii.



3 из 253