— To nie wchodzi w grę — powiedział.

— Wydaje ci się, że możesz tu rozkazywać? — warknął brygadzista. — Bierz swoich stażystów i znikaj. Szkoda czasu.

Ludzie w pobliżu przerwali pracę i nadstawili uszu. Po chwili w ich ślady poszli także ci na dalszych rusztowaniach i stopniowo w korytarzu zapadła cisza.

— Wasze rusztowania, zwłaszcza te ze stertami paneli, są na kółkach — zauważył O’Mara, starając się mówić spokojnie i rzeczowo. — Łatwo będzie je odsunąć, robiąc bezpieczne przejście dla mojej grupy. Leżący obok sprzęt i tak będziecie musieli niebawem poskładać i zabrać. Pomogę wam.

— Żadne takie — rzucił brygadzista tym samym, donośnym głosem. — Nie będziesz mi tu rozkazywać. Ani przeszkadzać. Spływaj. Za kogo się masz?

O’Mara starał się zachować spokój i nie podnosić głosu. Dwóch robotników zeskoczyło z pobliskiego rusztowania i podeszło do szefa. O’Mara odczekał, aż będą blisko, i przyjrzał im się dokładnie. Potem skinął każdemu z nich głową i dopiero wtedy się odezwał.


— Ogólnie mówiąc, wiem, kim jestem i co mogę. Nazywam się O’Mara. Waszych nazwisk wolę nie znać, na wypadek gdybym musiał złożyć raport o zajściu. Mam nadzieję, że moi stażyści przejdą tędy bez przeszkód. Nie chcemy, aby obcy personel doświadczał niewygód w Szpitalu. Proszę przygotować dla nich przejście. Obawiam się, że nie mogę ustąpić.

Craythorne pochwaliłby takie słownictwo i sposób wypowiedzi, pomyślał O’Mara.

Brygadzista był jednak odmiennego zdania. Najpierw porównał O’Marę do tępego i nadmiernie rozwiniętego fizycznie goryla, który próbuje wysławiać się jak człowiek, potem bardzo dokładnie określił, gdzie może się on udać wraz ze swoimi podopiecznymi.

Ostatecznie zasugerował szereg niemożliwych fizjologicznie czynności, które jego rozmówca miałby podjąć po przybyciu we wspomniane miejsce. Niestety, posługiwał się przy tym językiem dość prostym, aby autotranslatory Kelgian przełożyły wszystko, prawie słowo w słowo. O’Mara miał już dość ludzi, wedle których muskularna budowa wykluczała posiadanie rozumu, i kusiło go, aby zakończyć spór w tradycyjny sposób, za pomocą pięści, nóg i głowy.



31 из 253