
Mówił tak, jakby dobrze znał problem, w rzeczywistości odtwarzał jednak tylko treść haseł znalezionych w szkolnym opracowaniu fizjologii Kelgian. Niemniej ten po prawej słuchał pilnie i marszczył czoło. Mężczyzna z lewej przyglądał się Kelgianom, brygadzista zaś z wolna tracił kolorek.
— Ich futro jest nie tylko piękne, ale służy też do komunikacji. Jego falowanie informuje o wszystkich emocjach tych istot, uzupełniając w ten sposób zwykły, mówiony przekaz. Ich mężczyzna nie może przez to ukryć swoich uczuć przed kelgiańską kobietą. Ona zaś zawsze szczerze pokaże, co o nim sądzi. Nigdy nie ma żadnej gry ani oszustw. Ta sierść jest bardzo wrażliwa. Jeśli zostanie uszkodzona, nigdy nie odrasta, co staje się dla nich nieszczęściem takim samym jak u nas okaleczenie czy trwałe oszpecenie twarzy. Taki kontuzjowany Kelgianin może mieć potem wielkie problemy ze znalezieniem partnerki…
— Żeby z naszymi kobietami było to takie proste — wyrwało się robotnikowi, który chwilę wcześniej się uśmiechał.
— Chce pan powiedzieć, że jeśli któraś z nich zrani się o panele albo pobrudzi futro farbą, zaraz straci w oczach swoich? — spytał drugi z mężczyzn. — Szefie, to co, robimy im przejście? — dodał, nie czekając na odpowiedź O’Mary.
Brygadzista zawahał się. Jego twarz odzyskała już zwykły kolor, ale wyraźnie nie należał do ludzi skłonnych przegrywać spory. Nadeszła pora, aby oddać mu inicjatywę, odwołując się jednocześnie do lepszej strony jego charakteru. O ile takową posiadał, oczywiście.
— Wszyscy mają za sobą długą podróż — powiedział O’Mara. — Niektórzy muszą skorzystać z łazienek w swoich kwaterach. Ten korytarz to dla nich poważna przeszkoda.
