Nagle O’Mara też się roześmiał. Nie pamiętał, kiedy zdarzyło mu się to po raz ostatni.

— To niemal tak samo jak u mnie.

— Może i dlatego to panu zaproponowano tę posadę.

Nieco zły na siebie O’Mara przybrał ponownie zwykły, lekko niechętny wyraz twarzy.

— Znowu komplement? Nie ma co marnować czasu na podobne rzeczy, skoro i tak niebawem pan wyjeżdża i nic panu z tego nie przyjdzie. Czy jest jeszcze coś, co powinienem wiedzieć? Może ma pan jakieś pomocne rady?

Skempton zaraz przestał się uśmiechać i jego ton nabrał rzeczowości.

— Rady nie, tylko informacje — powiedział. — Za trzy dni zjawi się tu pierwszy kandydat, doktor Cerdal. To Cemmeccanin, fizjologiczna klasyfikacja DBKR. W Szpitalu nie było jeszcze nikogo z jego rasy. Wcześniej poproszono go o przekazanie zapisu do banku taśm edukacyjnych, zapewne więc jest dobry. Tak samo uważają chyba medyczne i psychologiczne sławy Federacji, skoro znalazł się na ich liście. Jak dotąd jest właściwie jedynym, który spełnia wszystkie zasadnicze warunki. Co pan o tym pomyśli i co pan zrobi, to oczywiście już pańska sprawa.

O’Mara przytaknął. Pułkownik obrócił się i przełączył coś na konsoli łączności.


— Cokolwiek pan jednak postanowi, musi pan wiedzieć, że stanowisko administratora Szpitala Kosmicznego Sektora Dwunastego jest najatrakcyjniejszą posadą na polu wielogatunkowej medycyny. Starają się o nią osoby znane i wpływowe, gotowe wywierać na Federację różne naciski, nawet polityczne. Dlatego też komisja zastosowała bardzo surowy odsiew. Chodzi o to, aby mógł pan podjąć decyzję wyłącznie na podstawie oceny cech charakteru i umiejętności kandydatów przy minimalnej, na ile to możliwe, presji z zewnątrz.



41 из 253