
– Właśnie. Ale jest jeszcze coś. Ashcroftom, teściom Eda, bardzo leży na sercu dobro wnuków. Byli zaniepokojeni, że Daisy i Williama ma wychowywać samotny mężczyzna, dlatego po pogrzebie powiedziałem im, że jestem zaręczony. Ucieszyli się, że ich wnuki będą dorastać w prawdziwej rodzinie. Obiecałem im, że następnym razem przywiozę ze sobą narzeczoną, by mogli ją poznać.
– Nie wiedziałam, że jesteś zaręczony. Dlaczego te słowa wypowiedziała z takim trudem?
– Wtedy byłem – odpowiedział Nat. – Ale już nie jestem.
– Przykro mi.
– Nie musi ci być przykro – oznajmił spokojnie. – To była nasza wspólna decyzja. Kathryn i ja znaliśmy się wystarczająco długo, by do niej dojrzeć. Ona dostała świetną pracę w Perth, ja dwójkę malutkich dzieci. Jak mogłem żądać od niej takiego poświęcenia? Rozstaliśmy się w zgodzie. Nie było nam po drodze, i tyle. Tak jest lepiej i dla niej, i dla mnie.
Starał się nie dać tego po sobie poznać, ale Purdy była pewna, że nie jest mu łatwo mówić o byłej narzeczonej. Być może wciąż był w niej zakochany?
Nie wiedziała, jak bolesne dla niego było pożegnanie z Kathryn. Zaprawiona goryczą słodycz ostatniego pocałunku, samolot wznoszący się w powietrze… i został sam. A potem niewysłowiona ulga. Co z tego, że ją kochał, skoro los jasno wskazał, że nie była mu przeznaczona? Zamknął ten etap. Nigdy już nie chciał widzieć Kathryn.
– Lepiej dla ciebie? Czy aby na pewno? – zapytała odrobinę zbyt ostro. – Zamierzasz sam poradzić sobie z dwójką niemowlaków?
Nawet jeśli Nata zaskoczył ton jej głosu, nie dał tego po sobie poznać.
– Będę musiał rozejrzeć się za jakąś nianią. Na nieszczęście ta, która opiekuje się dziećmi w Londynie, zamierza wyjść za mąż, nie będzie więc mogła tu przyjechać.
– Nie chce mieszkać w Australii? I to z powodu jakiegoś tam małżeństwa? – wyrwało się Purdy i natychmiast pojęła, że znów robi z siebie idiotkę.
– No cóż, zakochała się. – W oczach Nata rozbłysły wesołe ogniki i zaraz zgasły. – Wysłałem ofertę do kilku agencji, jednak do tej pory nie znaleźli nikogo odpowiedniego. – Zerknął w jej stronę. – Dlatego pomyślałem o tobie. Mówiłaś, że marzysz o powrocie do Australii. Mogłabyś zamieszkać u mnie, w Mack River, przynajmniej do czasu, aż znajdziesz coś bardziej odpowiedniego. Jestem pewien, że również Grangerowie by się ucieszyli.
