
Czwartym, za to najważniejszym, był Indianin Oko Nocy. Urodził się ze znakiem wybranego na czole, ale był zwyczajnym śmiertelnikiem i dlatego to on musiał ostatni odcinek drogi do źródła pokonać sam, podobnie jak niegdyś musiała to uczynić Shira, dawno temu, kiedy jeszcze była żywą dziewczyną w ziemskim świecie. Wtedy przeciwstawiał się jej Mar, uczeń Złego. Później został jej mężem i najwierniejszym przyjacielem.
Zadanie Oka Nocy jednak wcale nie jest identyczne z tym, jakie miała do spełnienia Shira. Wprost przeciwnie! Byłoby dla niego sprawą zbyt prostą powtórzyć jedynie jej dokonania. Dla nikogo nie ulegało wątpliwości, że on będzie musiał pokonać własne przeszkody.
Teraz stali w ciemnościach i głuchej ciszy, nie wiedząc, gdzie się znajdują. Wokół panowało milczenie, złowieszcze milczenie.
– Oko Nocy, poświeć nam trochę swoją latarką – poprosił Marco szeptem. – Tylko ostrożnie, bardzo ostrożnie, ta cisza wydaje mi się podstępna i zdradziecka.
Indianin spełnił prośbę. Światło padło na kamienną posadzkę u ich stóp. Kierował teraz strumień wolno w górę, kawałek po kawałeczku.
Znajdowali się w jakiejś sztolni czy czymś takim. Była wąska, ciasna, wokół wędrowców zamykały się skalne ściany.
W górę wiodły schody. Stopnie jednak były strome i bardzo wysokie, takie wysokie, że każdy sięgał stojącym do kolan, a obok nic, czego można by się przytrzymać, zupełnie nic, tylko gładkie skalne ściany. Na dodatek stopnie okazały się wąskie tak, że można się po nich poruszać tylko na palcach, a kiedy Oko Nocy skierował latarkę pionowo w górę, nie zobaczyli tam niczego. Żadnego zakończenia, drzwi, przejścia, nic, tylko ciemność i zimne mury.
Nie, „mury”, to złe określenia. To po prostu skała, lita górska ściana.
Zaczęli się z wielkim mozołem wspinać.
Oko Nocy, urodzony tropiciel śladów i niewidzialnych ścieżek, szedł jako pierwszy. To zresztą słuszne również z innego powodu, był przecież w tej grupie jedynym człowiekiem, w którego żyłach nie płynęła domieszka żadnej niezwykłej krwi, był więc też jedynym, który się męczył. Należało zatem tempo wspinaczki dopasować do jego możliwości.
