– Chętnie byśmy spróbowali – powiedział Jupiter. – Ale czy może mi pan powiedzieć, na czym polegają kłopoty pańskiego przyjaciela?

Alfred Hitchcock zawiesił na chwilę głos, tak jakby zastanawiał się, jak w paru słowach wyrazić złożoność całego problemu.

– Wydaje się, że to jest sprawa, by tak rzec, pod psem – powiedział w końcu. – Nie w przenośni, tylko dosłownie. Mój przyjaciel powiedział mi niedawno przez telefon, że zaginął mu pies.

Oczy Jupitera rozbłysły.

– Czy przypadkiem pana przyjaciel nie mieszka w Seaside?

– A niech cię gęś kopnie – powiedział pan Hitchcock. W jego głosie można było wyczuć zaskoczenie. – On rzeczywiście mieszka w Seaside. Skąd, u licha, dowiedziałeś się o tym?

– Zwyczajnie, zestawiłem tylko ze sobą parę dziwnych okoliczności – odparł Jupiter.

– Nie przestajesz mnie zdumiewać, Jupiterze. Cieszę się, że przez cały czas trzymasz rękę na pulsie, bez względu na to, czy prowadzisz jakieś dochodzenie, czy też nie, i nie zadowalasz się dawnymi sukcesami.

Jupiter wyszczerzył zęby do słuchawki.

– Ani trochę, proszę pana. Ale mówiąc o kłopotach pana przyjaciela, użył pan zwrotu “wydaje się”. A nawet wypowiedział go pan z naciskiem. Co pan miał na myśli?

– Rzeczywiście, znowu trafiłeś w dziesiątkę. Nie uważam, że chodzi tu o jakiś zwyczajny przypadek. No bo pomyśl, czy można uważać za coś zwyczajnego sprawę, w którą zamieszany jest smok? Zgadzasz się ze mną?

Jupiter odchrząknął.

– Co takiego? Smok?

– Dokładnie. Dom mojego przyjaciela stoi tuż nad brzegiem oceanu i znajdują się pod nim jaskinie. Utrzymuje on, że wieczorem, tego samego dnia, w którym zaginął mu pies, widział dość dużego smoka, który wynurzył się z oceanu i zniknął w jednej z jaskiń.

W przyczepie zapadła głucha cisza.

– No więc, Jupe, co o tym powiesz? Jesteś gotowy, by razem z Pete'em i Bobem rozwikłać tę zagadkę?

Jupiter był tak podniecony, że zaczął się jąkać.



7 из 131