– A potem wszyscy razem staramy się je usunąć – dodał Bob.

Jupiter wyjął z portfela kartę wizytową i podał ją Beefy'emu. Głosiła co następuje:


TRZEJ DETEKTYWI

Badamy wszystko


Pierwszy Detektyw…. Jupiter Jones

Drugi Detektyw… Pete Crenshaw

Dokumentacja i analizy…. Bob Andrews


– Bardzo profesjonalna wizytówka – powiedział Beefy. – Co oznaczają znaki zapytania?

Zażywny Pierwszy Detektyw wyglądał na zadowolonego. Ludzie zawsze pytali go o znaki zapytania.

– Są powszechnym symbolem nieznanego – odparł. – Nieznane jest zawsze intrygujące.

– Słusznie – przyznał Beefy. – Jeśli będę kiedyś potrzebować prywatnych detektywów, zgłoszę się do was. Worthington mówi, że jesteście bardzo dobrzy.

– Zdołaliśmy rozwiązać wiele interesujących spraw – powiedział Jupe. – Myślę, że podstawą naszych sukcesów jest wiara, że niemal wszystko może się zdarzyć.

– Chcesz powiedzieć, że jesteście dość młodzi, żeby nie mieć uprzedzeń – skomentował Beefy. – Szkoda, że nie ma tu nic do wyjaśnienia… poza tym, dlaczego kawa z automatu jest taka nędzna!

Dobiegł ich odgłos kroków. Beefy cofnął się na korytarz i spojrzał w stronę wejścia do budynku.

– Wuju Willu! – zawołał. – Co cię zatrzymało tak długo?

W chwilę później do Beefy'ego podszedł wysoki, chudy i jasnowłosy mężczyzna z małym wąsikiem. Był to pan William Tremayne. Wyglądał jak zwykle bardzo elegancko. Nosił beżowe spodnie i lnianą marynarkę koloru kakaowego. Zajrzał do sekretariatu, ale nie raczył odezwać się do chłopców.

– Zostawiłem samochód w warsztacie i nie mieli dla mnie zastępczego – odpowiedział bratankowi. – Musiałem wezwać taksówkę. To takie męczące. Nie, doprawdy, te sprawy nie są należycie zorganizowane w dzisiejszych czasach.

– Chyba nie – powiedział Beefy z właściwą sobie pogardą. – Ach, wuju, dziś właśnie Marvin Gray przynosi maszynopis. Czy chcesz się z nim widzieć?



3 из 91