
– Telefon! – zawołał Pete. – Może ktoś chce, żebyśmy pomogli rozwiązać jakąś tajemnicę.
– Oby! – powiedział Jupe z ożywieniem. – Od dawna nie rozwiązywaliśmy żadnej dziwnej sprawy.
Spiesznie odsunęli żelazną kratę za prasą drukarską. Skrywała ona wejście do Tunelu Drugiego, który stanowiła duża, karbowana rura. Prowadziła wprost do klapy w podłodze ukrytej przyczepy kempingowej. Mimo tuszy Jupe'a i jego narzekań, wszyscy trzej przeczołgali się błyskawicznie przez tunel i wynurzyli się z niego w małym biurze Kwatery Głównej.
Jupiter pierwszy złapał słuchawkę dzwoniącego wciąż telefonu.
– Jupiter Jones, słucham.
– Jupe, co u ciebie? – popłynął serdeczny głos z podłączonego do słuchawki głośnika.
Chłopcy popatrzyli na siebie, zdziwieni i uszczęśliwieni zarazem. Poznali głos Alfreda Hitchcocka, znanego reżysera, twórcy wielu wspaniałych dreszczowców, ich przyjaciela i mistrza. Pan Hitchcock zawierzał im często jakieś zagadkowe sprawy do rozwikłania,
– Mam nadzieję, że nie jesteście, ty i twoi przyjaciele, zbyt zajęci – mówił reżyser. – Mój przyjaciel znalazł się w kłopotach. Pomyślałem, że tylko wy możecie mu pomóc.
– Zrobimy, co w naszej mocy – odpowiedział Jupiter. – Może nam pan powiedzieć mniej więcej, o co chodzi?
– Oczywiście. Jeśli zechcecie przyjść do mnie jutro rano, wyczerpująco przedstawię wam całą sprawę.
ROZDZIAŁ 2. Sprawa lwa
Jakiś czas temu Jupiter wygrał konkurs, w którym pierwszą nagrodą była możność korzystania przez trzydzieści dni z autentycznego rolls-royce'a, wraz z szoferem. Dni te minęły już. Jednakże pewien wdzięczny klient, któremu chłopcy pomogli uzyskać olbrzymi spadek, postarał się, by rolls był do ich dyspozycji, kiedy tylko zajdzie potrzeba. Okazało się to bezcennym ułatwieniem w ich pracy detektywów. Czasami też wyprawiali się limuzyną w odwiedziny do pana Hitchcocka.
