
Książę Rojas rzucił kilka słów w obcym języku i kierowca skinął głową. Ruszyli w drogę. Chłopcy zauważyli, że szofer prowadzi samochód ostrożnie i zgodnie ze wszystkimi znakami drogowymi.
Przez czterdzieści pięć minut, jakie zajęła jazda do Disneylandu, książę Djaro zasypywał ich pytaniami o Amerykę, a w szczególności Kalifornię. Wszyscy trzej byli mocno zajęci udzielaniem mu odpowiedzi. Później, po przybyciu na miejsce, niewiele już rozmawiali. Byli zbyt zaabsorbowani licznymi atrakcjami.
W pewnym momencie Djaro, zauważywszy, że książę Rojas został w tyle, zaproponował z błyszczącymi oczami, by mu się wymknąć i po raz drugi objechać park małym pociągiem. Bob, Pete i Jupiter przystali na to. Dali szybko nura w tłum, po czym wbiegli na schody prowadzące do miniaturowej stacji kolejowej i wsiedli do właśnie przybyłego pociągu. Kiedy jechali górą wzdłuż obrzeży parku, dostrzegli na dole księcia i jego ludzi, poszukujących ich bezskutecznie.
Gdy wreszcie wysiedli, książę Rojas i jego ludzie rzucili się do nich. Lecz nim książę zdążył otworzyć usta, Djaro powiedział:
– Nie byłeś blisko mnie. Zostałeś w tyle. To zostanie zakomunikowane księciu Stefanowi.
– Ale… ale… ale… – zająknął się Rojas.
– Dość tego! – uciął Djaro. – Idziemy. Żałuję tylko, że mój program nie pozwoli mi tu przyjechać jeszcze raz.
Kiedy wracali, Djaro polecił księciu Rojasowi wsiąść do drugiego samochodu, wraz ze strażą przyboczną. Tak więc przez całą drogę do Rocky Beach czterej chłopcy mogli rozmawiać swobodnie.
Książę Djaro wypytywał Trzech Detektywów o ich życie. Opowiedzieli mu, jak założyli swą firmę detektywistyczną, jak zaprzyjaźnili się z Alfredem Hitchcockiem, i wspomnieli o niektórych swoich przygodach.
