
Bez przeprowadzenia skanu DNA i naruszenia tym samym prywatności Aikawy Sheida nie była w stanie określić, czy jego wygląd miał podłoże naturalne czy sztuczne. Jednak niezależnie od źródeł stanowił rodzaj oświadczenia, podobnie jak wzrost Bowmana, choć nie tak jednoznacznego. A Aikawa tak doskonale potrafił zachować twarz pokerzysty, że reszta Rady mogła mu tylko zazdrościć.
— Szczerze mówiąc: tak, chciałbym zmusić ludzi do pracy na swoje zabawy i rozrywki — odpowiedział Paul. — Uważam, że musimy z powrotem wprowadzić pracę. Dla tych z was, którzy nie wiedzą, co oznacza to słowo…
— Ossszczędź nam, Paul — przerwał mu Ungphakorn. — Wszyssscy wiemy, czym jest praca, przynajmniej jeśli chodzi o rosssmowę z tobą. I większość z nasss nie ma więcej dzieci niż wszyssscy inni na świecie.
— Nie widzę, żebyś ty wychowywał większe stadko, Paul — wtrąciła się Ishtar.
— Mam pięcioro dzieci — dumnie oświadczył Bowman.
— Tak, i zrzuciłeś właściwy trud wychowywania ich na pięć różnych kobiet — odgryzła się Ishtar. — Nie rozumiesz, głupi facecie, że skoro każda z nich ma tylko jedno dziecko, a prawo wymusza posiadanie zarówno męskich, jak i żeńskich genów do stworzenia człowieka, cały twój „wysiłek” by wychować więcej dzieci poszedł na marne. Jak długo to kobiety kontrolują reprodukcję, mężczyźni stanowią jedynie źródło DNA.
— Być może to także powinno ulec zmianie — odpowiedział Paul. — Czemu to kobiety mają kontrolować rozmnażanie? Jeśli chciałbym mieć dziecko, które byłoby moje i innego mężczyzny, wybór powinien należeć do mnie. Albo trójkę dzieci o moich genach. Co w tym złego?
— Prawo i historia — wyjaśniła z westchnieniem Sheida. Spojrzała na jego zdumioną twarz i głośno się roześmiała. — Co? Myślałeś, że skoro nie oprotestowywałam twoich pomysłów i praktycznie nie przeszłam Przemiany, to się z tobą zgadzam? Jestem daleka od tego. Porozmawiajmy o twojej sugestii.
