Odchyliła się na oparciu, przywołała do krótkiego przeglądu kilka tekstów i kiwnęła głową.

— W… dwudziestym pierwszym wieku założono Żelazne Bractwo. Zgodnie ze statutem jego celem było „wyeliminowanie plagi kobiet przez zastąpienie ich”. Używając stosunkowo nowych technik sterowania DNA, hodowali swoje potomstwo we wczesnych modelach replikatorów macicznych. „Całkowicie męskie dzieci z całkowicie męskich genów.” Istnieli jako działająca grupa tylko przez jakieś trzy pokolenia. Dzieci były ekstremalnie dysfunkcjonalne, bo przeciętny mężczyzna dysponuje instynktami macierzyńskimi samca pantery. W zdecydowanej większości wychowywane były z minimalnymi bodźcami pozytywnymi i minimalną interakcją, bo mężczyźni są kiepskimi matkami.

— To ty tak twierdzisz — parsknął Bowman. — To historia tak stara, że stanowi praktycznie bajkę.

— W historii powtórzyły się przynajmniej cztery podobne porażki, Paul — powiedziała z lekkim uśmieszkiem. — Wiele z nich w bliższych nam czasach. Indywidualni mężczyźni mogą być wspaniałymi matkami, ale pozwolenie staremu samcowi począć dziecko tak sobie to droga do kolejnego zdegenerowane — go pokolenia. A tych mieliśmy już zdecydowanie zbyt wiele. Naprawdę powinieneś poczytać trochę o Przemianie, zamiast słuchać tylko głosów w głowie. A skoro już o tym mowa, jaki rodzaj pracy chciałbyś wymusić?

— Nic nie mówiłem o wymuszaniu — zaprotestował Bowman.

— Jak chcesz, choć nie bardzo wiem, jakiego innego terminu użyć w przypadku skłaniania ludzi do robienia rzeczy, których robić nie chcą ani nie muszą. Ale chciałabym usłyszeć odpowiedź na to pytanie.

— To już byłaby kwestia indywidualna — odpowiedział Paul. — Jednak osiąganie dóbr i energii zależałoby od pracy. Produkcja, usługi, tego rodzaju rzeczy. Mam pięcioletni plan przejścia od pełnej replikacji do ekonomii opartej na pracy.



13 из 599