
— Program może wymagać pewnych poprawek w stosunku do obecnej… mody na Przemiany — stwierdził Paul z niesmakiem.
— O nie! — odezwał się Cantor. — Wreszcie przyszło do tego. Chcesz, żebym stał się miłym, małym człekokształtnym i pracował w… jak brzmiało to słowo, miejsce, w którym produkowano rzeczy?
— Fabryka — podpowiedziała Sheida.
— Chcesz, żebym stał się miłym, małym człekokształtnym pracującym w fabryce, zamiast tym, czym wybrałem być! — Wstał, kopniakiem odrzucił krzesło w tył i przekształcił się. Nagle zamiast masywnego, zarośniętego człowieka nad stołem górował czterometrowy grizzly. — Nie wyyyyydaje mi sięęęęę — zawarczał. Opadł do przodu, opierając się o stół, potężnymi pazurami wgniatając głębokie bruzdy w naturalnym drewnie blatu, a jego głowa zmieniła się z powrotem w ludzką. — Nie zrezygnuję z mojego kształtu dla ciebie, Paulu Bowmanie! Ani nie zamierzam do tego zmuszać żadnego z Przemienionych!
Ishtar przechwyciła spojrzenie Sheidy i rzuciła do jej ucha Szept.
— Zaczynam się cieszyć, że nie jest smokiem.
— Myślę, że skończyliśmy na dzisiaj — odezwał się Ungphakorn. — Finn nie będzie chciał sssię opowiedzieć po twojej stronie, nawet jeśśśli zada sssobie trud dowiedzenia sssię, czego dotyczyła dyssskusssja. Może Demon, ale tylko z powodu chaosssu, jaki by z tego wyniknął. Więc potrzebujesssz sssiedmiu, aby to przegłosować.
— Dziewięciu — poprawiła Sheida. — Zmiana zasad Przemiany wymaga dziewięciu głosów, zostały przyjęte ośmioma. Właściwie to jedna z nich została wprowadzona przez aklamację Rady, więc musiałbyś zastosować jedną ze specjalnych procedur, żeby ją uchylić.
— Która to? — zapytała Ishtar.
— „Żadnego odwrócenia Przemiany w warunkach, które naraziłyby Przemienionego na ryzyko śmierci.” Więc zanim zmieniłbyś z powrotem wszystkich ryboludzi, musiałbyś wyłowić wszystkich delfinów, wielorybów i całą resztę. A logistyka samej przemiany delfinoidów wykręca mózg, z powodu czynników ryzyka wymaga ona ludzkiej interwencji. W trakcie procesu nieuniknione jest też wprowadzenie wad genetycznych. Właśnie tego nam trzeba — więcej wadliwych genów.
