
A tymczasem Posleenów było coraz więcej.
Homer pokręcił głową i odwrócił się do drugiego oficera w pancerzu uczestniczącego w naradzie.
— Jeśli major O’Neal szybko się nie pojawi, przekażę dowodzenie pani, kapitan Slight.
Jego niebieskie oczy były zimne jak agaty. Mike O’Neal był kiedyś jego adiutantem i osobistym protegowanym, ale gdyby Rochester upadło, następna linia obrony znajdowała się dopiero na wschód od Buffalo, a front był tam dwa razy szerszy. Utrzymanie Rochester było więc warunkiem obrony całych wschodnich Stanów Zjednoczonych.
— Tak jest, sir — odpowiedziała dowódca kompanii Bravo. — Sir, byłoby dobrze, gdybyśmy mogli uwolnić artylerię. Musimy uderzyć w ten most, a nie — proszę wybaczyć mój francuski — w pierdolony ogon logistyczny, sir.
Homer uśmiechnął się jeszcze szerzej, co u niego było pewną oznaką gniewu, podczas gdy zniecierpliwiony Cutprice parsknął.
— Pracujemy nad tym. Dwadzieścia minut temu generał Gramns został z mojego rozkazu odwołany. Koordynator artylerii Dziesięciu Tysięcy próbuje ich właśnie przekonać, że most pontonowy to lepszy cel niż „obszary gromadzenia się wroga”.
— Razem z plutonem moich żandarmów — dodał Cutprice. — I dwoma spodkami. Powiedziałem mu, że jeśli tylko któryś z tych generalskich osłów spróbuje odstawiać jakieś numery, ma go, kurwa, publicznie rozwalić. Z działka plazmowego.
Szczupły pułkownik miał tak poważną minę, że trudno było stwierdzić, czy żartuje.
— Możliwe, że trzeba będzie kogoś rozstrzelać. — Homer westchnął. — Postawiłbym cię na czele korpusu, Robert, ale jesteś mi potrzebny. A dwóch rzeczy naraz nie zrobisz.
— Poza tym wytłukłbym tam wszystkich dekowników — mruknął pułkownik. — I wszystkich tych dupków z regularnej Armii, którzy nie mogą posłać swoich dywizji do walki.
— Dwudziesta czwarta z Nowego Jorku i osiemnasta z Illinois przegrupowują się pod North Chili — powiedział Homer. — Ale ja nie chcę po prostu zapychać nimi dziur. Kiedy wyczyścimy przyczółek, macie przerzucić mosty i wyprowadzić kontratak. Posłałem po kompanie saperów z Bailey, macie je wykorzystać. Pogońcie mi te koniki i odepchnijcie je najdalej, jak się da. Gwarantuję, że będziecie mieli za plecami wsparcie piechoty. Daję słowo.
