— Co jest celem? — spytał Stewart. — Gdzie mamy się zatrzymać?

— Celem jest Atlantyk — odparł Homer. — Ale nie wyprzedzajcie za bardzo wsparcia. Chciałbym, żebyśmy przesunęli front pod Clyde. Byłby węższy, a poza tym jest tam odpowiedni teren.

— Jasne. — Cutprice wyszczerzył zęby w makabrycznym uśmiechu. — Ale flankę będziemy mieli rozwartą jak nogi kurwy z Subic Bay.

— Będą tam pancerze — powiedział cicho generał. — Niezależnie od tego, czy O’Neal się pojawi, czy nie.


* * *

Ernie Pappas westchnął. Wzgórze było pozostałością po lodowcu, który wyrzeźbił jezioro Ontario. Po południowo-wschodniej stronie, przeciwnej do tej, gdzie toczyły się walki, zamieniono dawny szpital dziecięcy na punkt leczenia tysięcy żołnierzy rannych w trwającej od miesiąca bitwie, w tym przynajmniej tuzina żołnierzy z piechoty mobilnej, zbyt poszarpanych, żeby pancerze mogły ich połatać.

Nawet tutaj, w czystym, świeżym powietrzu, czuło się cierpienie. Ze wzgórza roztaczał się piękny widok na bitwę, którą ósmy korpus właśnie przegrywał. Piękny widok.

Bez wątpienia dlatego właśnie Stary wybrał wzgórze na miejsce medytacji. W miarę jak wojna się przedłużała, a stosy ofiar rosły, major robił się coraz bardziej ponury. Nikt na Ziemi nie mógł nic na to poradzić, ale Stary chyba traktował to bardzo osobiście. Jakby odpowiedzialność za ocalenie całego świata spoczywała wyłącznie na jego barkach.

Mogło to brać swój początek z pierwszych dni wojny, kiedy mówiono, że pluton O’Neala niemal samodzielnie zatrzymał posleeńską inwazję na planetę Diess.



19 из 511