— Nie czyta pan wiadomości sportowych? Nie, chyba nie. — Connington cofnął nieco wóz, żeby móc skierować koła na dróżkę, wrzucił pierwszy bieg i pochylił się nad kierownicą, ostrożnie dodając gazu. Samochód zaczął powoli wspinać się po dróżce z lewym błotnikiem tuż przy skale i prawym zalewanym bryzgami wody.

— Barker to ciekawy gość — mruczał pod nosem Connington, obracając w zębach mokry koniec cygara. — Spadochroniarz w drugiej wojnie światowej. Przeniesiony do służby specjalnej w 1944. Specjalizował się w zabójstwach. Olimpijski skoczek narciarski. Członek załogi bobslejowej. Mistrz kraju w strzelectwie w roku 1950. Rekordzista w płetwonurkowaniu. Uprawiał wspinaczkę wysokogórską. Kilka lat temu rozbił się hydroplanem nad jeziorem Mead i wtedy go poznałem podczas wakacji. Teraz zbudował wóz wyścigowy i wystawił go do zawodów o Grand Prix. Chce sam startować.

Hawks ściągnął brwi i znów przybrał obojętny wyraz twarzy.

Connington uśmiechnął się krzywo, nie spuszczając wzroku z drogi.

— Czy już teraz mi pan wierzy, że wiedziałem, co mówię?

3.

Na szczycie pochyłości ścieżka skręcała i przechodziła w asfaltową alejkę, biegnącą wzdłuż zadbanego, ciemnozielonego trawnika. Automatyczne spryskiwacze nieustannie skrapiały trawę wodą. Na nienagannych rabatach rosły kaktusy i karłowate palmy, ocienione wyższymi cyprysami. Niski dom z cedrowych desek zwrócony był frontem do szerokiego trawnika, a tylna, przeszklona ściana tuż nad skrajem urwiska wychodziła na bezmiar błękitnego oceanu. Lekka bryza poruszała cyprysami.

Pośrodku trawnika mieścił się basen pływacki. Na plażowym ręczniku, twarzą w dół, w żółtym, dwuczęściowym kostiumie leżała opalona, szczupła blondynka z niezwykle długimi nogami i słuchała przenośnego radia. Obok stał termos i szklanka z topniejącą kostką lodu na dnie. Kobieta uniosła głowę, spojrzała na samochód i wróciła do poprzedniej pozy.



11 из 153