Jej wzrok natychmiast skierował się na łóżko w tylnej części kabiny. Gorama nie było. Lilja usiadła i wyjrzała przez okno.

Tam jest! Stał widoczny z daleka na tle jasnego nieba i patrzył na morze.

Lodowata dłoń zacisnęła się wokół serca dziewczyny, budząc dawną rozpacz i smutek. Jaki on jest bosko piękny, kiedy tak stoi na brzegu! Goram, jeśli chodzi o wygląd, nie należał do najprzystojniejszych Strażników, dla niej jednak nie było bardziej pociągającego mężczyzny. Była po prostu beznadziejnie zakochana, stracona na zawsze.

Pobiegła do maleńkiej łazienki, wzięła krótki prysznic, bez tego nie mogła się obejść. Lilja pragnęła być zawsze czysta i zadbana, na nic więcej nie mogła sobie pozwolić na tych pustkowiach.

Miała nadzieję, że Goram jeszcze nie wrócił.

Dolg obudził się także i zajął po niej „łazienkę Lilja ubrała się ciepło i wyszła.

Goram wciąż stał na brzegu. Ale, o rety, jak daleko odszedł od gondoli! Czy powinna go zawołać?

Pewnie by i tak nie usłyszał poprzez ptasi gwar.

Zaczęła biec. Tak bardzo chciała być z nim w ten piękny, przezroczysty niczym szkło poranek. Takie odnosiła wrażenie, choć chmury zwieszały się nisko, chyba samo powietrze było takie orzeźwiająco czyste i jasne.

Goram zobaczył ją i stał teraz, czekając.

Czyż w jego oczach nie pokazał się tego poranka jakiś specjalny błysk i ciepły uśmiech?

Wiatr próbował zerwać jej kaptur z głowy, mocniej więc zaciągnęła wiązanie.

Lilja wyjęła z kieszeni kamyk.

– Spójrz, jaki piękny wzór – powiedziała bez tchu.

Ostrożnie wziął od niej kamień i pochwalił znalezisko.

– Ale jakie ty masz lodowate palce! – zawołał. – Tutaj powinnaś nosić futrzane rękawiczki.

– Nie pomyślałam o tym – przyznała zawstydzona.

Goram ujął jej rękę i wsunął do swojej kieszeni. Trzymał ją mocno.

Jaka ciepła okazała się jego dłoń! Jak dobrze było ukryć w niej swoją! Lilja czuła, że kręci jej się w głowie i nie mogła zrozumieć, dlaczego.



30 из 163