Ale Dolg ma rację, myślała. Nic tak znowu wielu ludzi płonie z miłości, a to z tego powodu, że nie mają komu jej ofiarować. Ja mam Gorama. I wiem, że on także mnie kocha, nawet jeśli nasza miłość jest skazana na śmierć.


Dużą gondolę postanowili zostawić u pary Samojedów. Zapowiedzieli im, że w razie niebezpieczeństwa mają się w niej schować. Goram pokazał staremu, jak się otwiera i zamyka drzwi, prosił też, by zabrali ze sobą pieska. Z reniferami jest nieco gorzej, muszą pewnie zostać w zagrodzie jak przedtem. Stary dostał też pistolet z usypiającymi nabojami i odpowiednie instrukcje. Bardzo dumny machał im na pożegnanie, kiedy wyruszali mniejszą gondolą.

Ten pojazd miał swoje zalety. Zwrotny niczym błyskawica, nie tak widoczny, mógł się przedzierać przez lasy i wąskie przełęcze.

Niestety, nie można było zabrać na jego pokład zbyt wiele sprzętu.

Lilja, podróżując ponad syberyjską tundrą, rozmyślała, że tędy właśnie Vendel Grip wędrował w stronę Taran – gai. Tutaj wiele lat później przybył Daniel Lind z Ludzi Lodu i spotkał straszne potomstwo Tengela Złego.

Tutaj chodził z delikatną Shirą, córką Vendela, po jasną wodę dobra. Tutaj, w pięknych sosnowych lasach Taran – gai, słyszano tajemniczą grę na flecie. I tutaj Mar, pomocnik Shamy, żył w górach, do których teraz oni zmierzają. Tu wreszcie po długich walkach Mar skapitulował, pokonał złe dziedzictwo, jakie przyniósł na świat, i z miłości do Shiry odwrócił się od Tengela Złego.

Szybko zbliżali się do gór Taran – gai.

Pod nimi leżały opuszczone domostwa. Znowu widzieli czarne błocko, rozpylali więc gęste obłoki eliksiru Madragów. A potem patrzyli, jak wszystko za nimi zielenieje i rośnie, jak bujna roślinność pokrywa czarną maź.

Wracajcie do domów, Samojedzi! Obejmujcie znowu w posiadanie swoją własność! Ziemia jest żyzna, zapewni wam nowe życie!



38 из 163